Czyli o patriotyzmie w Królestwie Bożym
Gdy piszę te słowa, kampania wyborcza trwa w najlepsze, w powietrzu krzyżuje się wiele patriotycznych deklaracji, a ja nadal nie wiem w jakiej RP obudzę się w powyborczy poniedziałek. Kościół nie stroni od angażowania się w politykę, często wyraźnie wskazując kandydata, z którym wiąże swoje nadzieje. W tym kontekście przypominają się słowa Prymasa Glempa, który częstokroć powtarzał, że dla każdego Polaka najważniejsze powinny być „Bóg, Honor i Ojczyzna”. To hasło nigdy mnie nie przekonywało, ale nie zastanawiałem się wcześniej nad jego znaczeniem. Okazją do refleksji stały się tegoroczne wybory prezydenckie oraz… nagroda książkowa, którą nasza córka otrzymała z okazji ukończenia pierwszej klasy.
Paulinka przyniosła do domu antologię poezji Władysława Bełzy, autora znanego chyba wszystkim wiersza „Kto ty jesteś? – Polak mały”, a jednocześnie narodowca, człowieka religijnego i żarliwego patrioty. Bez wątpienia na twórczość Bełzy, urodzonego w 1847 roku, wpływ miała ówczesna sytuacja geo-polityczna i fakt, że państwo polskie jako takie nie istniało. W jednym ze swoich wierszy, zatytułowanym „O celu Polaka”, Bełza pisze tak:
Polaka celem:
Skrucha przed Bogiem
Mir z przyjacielem,
A walka z wrogiem.
Współcześni spadkobiercy tamtych tradycji dzisiaj również proponują ryzykowną zabawę, polegającą na łączeniu Boga z opcjami politycznymi, wskazując ludziom kto przyjaciel, a kto wróg. Warto się zastanowić, jak ta wizja państwa ma się do nauczania Chrystusa zawartego w Słowie Bożym.
Rzymski kontekst służby Chrystusa
Chrystus, podobnie jak miliony jemu podobnych, urodził się w państwie podbitym siłą rzymskiej armii. Rzymianie sprawowali swoje rządy w sposób bezwzględny i brutalny, a tereny Palestyny były miejscem zapalnym, gdzie co rusz dochodziło do kolejnych lokalnych powstań. Co jednak zdumiewa, Chrystus całkowicie stronił od polityki – wyciągających miecz mitygował, a gorliwym Zelotom, którzy w Nim upatrywali szansę na przebudzenie narodu, wskazywał zupełnie inną wizję Królestwa. Zamiast na koniu, do Jerozolimy wjechał na oślęciu, raz po raz udowadniając, że Królestwo, o którym tyle mówił, nie było i nie jest z tego świata.
Królestwo Boże
Dla Chrystusa temat Królestwa Bożego był nadrzędny, najważniejszy i praktycznie cały czas obecny w Jego życiu i służbie. Rozpoczynając swoją trzyletnią misję, głosił:
Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii. (Ew. Marka 1,15)
Konstytucję Królestwa Bożego przedstawił w piątym rozdziale Ewangelii Mateusza. Znajdziemy tam dobrze znane słowa o ludziach błogosławionych (czyli szczęśliwych), którzy są ubodzy w duchu, miłosierni, czystego serca oraz czynią pokój. Dlaczego Jezus nie ziścił pragnień tysięcy swoich rodaków marzących o Bożym panowaniu, którego wyrazem byłoby zbrojne powstanie i odzyskanie niepodległości? Co zaproponował w zamian? Pozornie nic nowego.
Polityka miłości
Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. (Ew. Mateusza 22,37-39)
Temat miłości do Boga (a jeszcze bardziej Bożej miłości do człowieka) jest bardzo bezpieczny. Jakże łatwo przychodzi nam śpiewać pieśni wyrażające nasze uczucia względem Stwórcy! Łatwo, ponieważ takie wyznania pozostają w sferze trudno weryfikowalnych deklaracji. Chrystus jednak często szokował, aby zwrócić uwagę swoich słuchaczy na pryncypia:
Słyszeliście, iż powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. (Ew. Mateusza 5,43)
Wyobrażam sobie, że Jego słuchacze z pewnością skwapliwie kiwali głowami, potwierdzając w ten sposób powyższe stwierdzenie. Nie sądzę, aby byli przygotowani na dalszą część Jego wypowiedzi:
A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (Ew. Mateusza 5,44-45)
Aby dobrze zrozumieć wagę tego stwierdzenia, należy sobie uświadomić, że Jezus mówił o Rzymianach. To tak, jakby w 1944 roku w Warszawie mówić o członkach SS. Jeśli chcemy być dziećmi Bożymi, musimy wyrzec się nienawiści i, narodzeni na nowo przez wiarę w Chrystusa, okazywać miłość tym, którym ją okazać najtrudniej. W wizji Chrystusa świat nie miał granic, a nacjonalizm był czymś zupełnie obcym, co dobitnie potwierdził apostoł Paweł, pisząc:
Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. (Galacjan 3,28)
Obywatelstwo Królestwa
W Bożej wizji to nie granice państw są najważniejsze, ale drugi człowiek bez względu na kolor skóry, język, charakter lub jakąkolwiek inną cechę. Gdy Bóg stwarzał świat, nie było na nim zła, nienawiści, kłamstw ani morderstw – świat był miejscem idealnym. Bóg nie zrezygnował ze swojej pierwotnej wizji, o czym świadczy każda księga w Słowie Bożym, a kulminacją tych dążeń była śmierć jedynego Bożego Syna oraz Jego zmartwychwstanie trzy dni później. Bóg pragnie, abyśmy poprzez swoje codzienne wybory, postawy, słowa i zachowanie poszerzali Królestwo Boże na ziemi, czyniąc pokój, podnosząc upadających, zachęcając załamanych i wspierając każdą dobrą rzecz w wymiarze osobistym jak i wspólnotowym. To jest nasze zadanie, które mamy realizować dopóki On nie powróci.
Czym dla mnie dzisiaj jest patriotyzm? Wyraża się on, między innymi, w prostych, codziennych wyborach – uczciwości, płaceniu podatków, wierności w małżeństwie, rezygnacji z własnych, często egoistycznych pragnień na rzecz dobra innych. Obywatelstwo Królestwa Bożego zobowiązuje. Biorąc to pod uwagę, patriotyczne hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” proponuję zastąpić apostolskim „Wiara, nadzieja i miłość” i nim kierować się w życiu.
Tags: Bóg, Honor, Królestwo Boże, Ojczyzna



Brawo Zbyszku.
Gdy kilka lat temu zmagałem się z hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”. zadałem sobie pytanie o to jakie trzyczłonowe hasło oddawało by najlepiej moje wartości najwyższe. Wyszło na to, że są to „Bóg, Ewangelia, Człowiek”.
I tego się trzymam. „Wiara, Nadzieja i Miłość” to bardzo piękny bukiet, ale jego ogromna wartość najlepiej prezentuje się wtedy, gdy jest osadzony w ewangelicznym wazonie. Poza kontekstem Ewangelii te uniwersalne cnoty bardzo tracą na wartości i atrakcyjności.