Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują?
Jakuba 2:5
Wśród pierwszych chrześcijan nie było zbyt wielu bogatych ludzi, gdyż większość stanowili ludzie ubodzy i mało znaczący. Lecz wiele oni znaczyli dla swego Pana, który zapłacił za nich najwyższą cenę swej przenajświętszej krwi. To Bóg wybrał ubogich i nie przewidział dla nich tu i teraz bogactwa materialnego, lecz bogactwo w wierze i dziedzictwo w Królestwie Bożym. Jakże to smutne, że dziś w naszym kraju tak szeroko i daleko głosi się kłamliwą „ewangelię sukcesu”, w myśl której każdy, kto uwierzy w Jezusa będzie piękny, zdrowy i bogaty. Chrześcijanie z krajów, w których trwają prześladowania nie mogą wprost uwierzyć, że ktoś może głosić takie niedorzeczności. Stanowczo odrzućmy fałszywą ewangelię i ostrzegajmy przed nią ludzi pokornego serca.
Tags: Bogaci, Królestwo Boże, Ubodzy


Ubogi materialnie , a jednak bogaty w wierze . Co więcej rozumiem,że jest to jeszcze wybraniem Bożym.
Nigdy nie miałam wątpliwości,że tak właśnie jest.
Bóg wiele razy zatroszczył się o to, czego potrzebowałam. To są niewyobrażalne cuda dla osób z boku.
Są jednak sytuacje,że ktoś jest ubogi a wcale nie bogaty w wierze, tylko pysze. Może np. mieć żal bezpośrednio do Boga o zaistniałą sytuację życia.
By to zrozumieć potrzeba miłować , bo inaczej nic się nie pojmie w kalkulacji.
Niezła dyskusja się wywiązała… ale chyba nie na temat… dobre i to.
Pozdrawiam wszystkich i życzę, aby w te święta przyszło do Was Królestwo Boże. :)
- nati
…nie o dyskusje tu chodzi lecz idzie o życie Twoje i moje…pozdrawiam Cię Natalio…janusz franus
…cd.jedynie ci z nas,którzy dobrze czynią tym co nas nienawidzą mogą mówić o doświadczeniu miłości w wymiarze Jezusa Chrystusa.Miłości prawdziwej,po ludzku nie możliwej…Pozdrawiam Cię i życzę owocnego umierania/tracenia/ dla innych…janusz franus
…Wojtek,miłość do nieprzyjaciół jest jedynym znakiem rozpoznawczym tych,którzy idą za Chrystusem.Wszędzie ludzie się kochają.Są dla siebie mili,pomagają sobie,tworzą wspólnoty
Ten fragment znam na pamięć, podobnie jak „Hymn do miłości”. Wracałam do tych słów za każdym razem, gdy wydawało mi się, że nie zniosę cierpienia i nie zdam egzaminu z wybaczania, ale też wtedy, gdy wydawało mi się, że umiem już kochać. Tak, to prawda, nawet z naszą ludzką miłością jest trudno, a co dopiero z tak Wielkim Uwielbieniem, gdy czasem po prostu czujemy się niegodni…..
Nie zmienia to faktu, że bardzo chcę doskonalić się w mojej MIŁOŚCI do Boga i w miłości do ludzi. I to jest moją radością. Pozdrawiam Cię. ewa
Zauważam, Januszu, dużo smutku w Twoich komentarzach.
Będąc jeszcze na początku mojej drogi z Bogiem nie chcę zajmować pozycji arbitra w sprawie wiary.
Wydaje mi się, że z Miłością do Pana Boga jest tak, że każdy z nas wyraża ją trochę inaczej, tak jak umie. Nic na to nie poradzę, że mam dobre samopoczucie, bo cieszy mnie śnieg i mgiełka, uśmiech obcej mi osoby i życzliwość pani ze spożywczego. Wiem, wiem, jestem naiwna jak dziecko, ale nie czuję się gorsza od tych, którzy potrafią w bardziej mistyczny, wzniosły sposób uwielbiać Pana. Starałam się, ale wychodzi mi wtedy jakiś taki teatralny patos.
Może wiara każdego z nas „szyta jest” na naszą miarę. Tak pięknie się różnimy, tak różnie myślimy, inaczej czujemy.
Myślę, że nie to najważniejsze, czy nasza Miłość do Boga bardziej „znaczona” jest łzami, czy uśmiechem. Liczy się chyba to, żeby była prawdziwa.
…stań w świetle Łk.6,27-35 a zobaczysz swoją miłość do Boga…Pozdrawiam Cię janusz franus
Natalio:
Zgadzam się z Tobą, chyba mógłbym sie podpisać pod Twoja ostatnią odpowiedzią, więc postaram się nie powtarzać za Tobą:)
Szymonie:
Dzięki za te wersety które wkleiłes bo skłaniają do przemyśleń i utwierdzają mnie w przekonaniu że trzeba uwazać na przegiecia.
Co do mnie, nie uważam sie za wyznawcę ewangelii sukcesu.
Przynajmniej nie w rozumieniu klasycznym :)
Nie bawia mnie obietnice pod tytułem „uwierz w Jezusa a będziesz miał willę, rolls-royce’a i w kasie będziesz sie pławił ty i dom twój”.
Kocham Jezusa, chcę Mu służyć i nie chce sie dawać okradać w życiu.
Jest coś co mi działa na nerw chyba nawet mocniej niż ewangelia sukcesu.
Mam wrażenie że w Polsce w przeciwieństwie do USA, większa popularnościa cieszy się ewangelia porażki.
(myślałem że wymyśliłem to pojecie, ale przeglądając wyniki wyszukiwania
hasła „ewangelia sukcesu” okazało się że ktoś był pierwszy :D)
Przegięcia są niezdrowe. W obie strony.
Wierzę ze Bóg ma dla nas błogosławieństwo. Życie. Powodzenie. Nie degradację. Myśle że na realizację części :) obietnic możemy niedoczekać sie na ty świecie. (Tak jak bohaterowie wiary opisani w liście do Hebrajczyków 11 w wersetach 35-38. Swoją drogą warto również przeczytać o tych bohaterach z wersetów 1-35). Swoją wiarę opieram nie tylko na wersetach ze starego testamentu ale również na nowym testamencie. Mam w pamięci historie gdy Jezus który objawił Ojca szedł i uzdrowił wszystkich którzy szli z nim. Jak wyganiał demony i uzdrawiał wszystkich którzy się źle mieli. Wszystkich. Nie wyjatkowe przypadki.
Podobnie później robili Jego uczniowie.
Nie uważam że trzeba być bogatym lub pięknym zeby dotrzec z ewangelią do ludzi bogatych i pięknych.
Czasami jest to jakaś droga do tego, którą Bóg daje, natomiast myśle że w tym przypadku jest tak jak z madroscią tego świata. Mam na mysli to ze świat nie poznał Boga przy całej swojej mądrości a Bogu spodobało się zbawić wierzacych przez głupie zwiastowanie. Chodzi o to by polegac nie na swoich możliwosciach intelektualnych, finansowych, czy fizycznych a na Bogu. Pozdrawiam.
…Kocham Jezusa, chcę Mu służyć i nie chce sie dawać okradać w życiu.
…Wojtek,Jezus na pewno Cię kocha lecz Ty nie kochasz Jezusa,który całe swoje nauczanie przedstawił na górze błogosławieńst.Zacytuję Ci mały fragmęt byś móg zobaczyć w sobie brak miłości do Jezusa,który zachęca nas byśmy dawali się okradać .Zaprasza nas na drogę umierania dla siebie i daje moc życia dla innych…….Mt.5,39-42…39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!
Łk 6,29; Rz 12,19; Rz 12,21
40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!
41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!
42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
……..Pozdrawiam Cię…janusz franus
Hej Janusz.
Jeśli chodzi o moją miłość do Jezusa którą osądziłeś – myśle że na pewno jest jeszcze dużo „do zrobienia”;). Ale mam na uwadze 2 rzeczy:
1J 4:10 Bw „Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze.”
J 14:21 Bw „Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie.”
Jeśli chodzi o wersety które zacytowałeś – chyba źle mnie zrozumiałeś.
Nie chodziło mi o to że nie chce za wszelką cenę być okradziony przez ludzi. Chodziło mi o to że nie zgadzam się na okradanie przez diabła.
Jest napisane:
Jk 4:7 Bw „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was.”
1P 5:9 Bw „Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie.”
Poza tym, w tych wersetach które zacytowałeś nie chodzi o to, by prowokować to żeby ludzie Cię bili okradali lub wykorzystywali. Tam jest napisane jak w czysty i zdrowy sposób zachować sie w takiej sytuacji gdy ona sie zdarzy. Tak myśle. Inaczej Pan Jezus nie ukrywał by sie przed Żydami do własciwego czasu, a Paweł nie uciekałby w koszu (J 7:1 ,J 8:59,Dz 9:23-25).
(Sprostowanie w P.S.)
Droga do sukcesu wiedzie przez cierpienie, ale na cierpieniu się nie zatrzymuje, ponieważ Chrystus Zmartwychwstał. Codziennie umieramy i zmartwychwstajemy z Jezusem i w to wpisana jest czasem nie powodzenie, ale Chrystus nas podnosi.
Jesteśmy piękni poprzez modlitwę i czytanie Słowa Bożego – przez trwanie w Jego obecności.
Dziesięcina należy się Bogu – dzięki niej jesteśmy Bogaci duchowo. Oddaję Bogu swoje pieniądze ponieważ do Niego należy całe moje życie. Oddawanie pieniędzy Bogu daje WOLNOŚĆ nie zależenia od pieniędzy.
Nie wszyscy są powołani, aby obracać dużymi pieniędzmi dla Królestwa Bożego, ale są tacy ludzie potrzebni, którzy odpowiedzą – tak! na to wezwanie z taką prawdziwą zdrową wiarą, która wymaga ogromnej pokory i wyrzekania się chciwości i pieniędzy dla samych pieniędzy.
Kościół potrzebuje ludzi bogatych, wierzących, sług Bożych w rządach, urzędach, wojskowości i tam gdzie jest władza, aby szerzyć skutecznie Jezusa który umarł i zmartwychwstał.
Mi nie wystarcza to, że jestem bezpieczna u Boga, chcę aby inni tego doświadczali. Chcę mieć pieniądze, aby swobodnie kupić biblię temu kto ją potrzebuje. Zapewnić swobodne działanie misji mojego brata, który jest w Afryce.
Reklamować w radio i TV, że Bóg jest miłością.
Chcę mieć pieniądze nie dla siebie, chcę być uboga by „On wzrastał, a ja się umniejszała” będzie to dużo kosztowało wyrzeczeń, cierpienia i prześladowania, ale właśnie dla mnie to jest ewangelia sukcesu jaką miałam na myśli.
pozdrawiam
:)
Natalia
P.S. Szymonie! Pisz konkretnie, że jest teraz taka moda w Ameryce na Ewangelie sukcesu, która jest kłamstwem, po to by pastorzy mogli się bogacić, a nie głosić ewangelie. Dziś wpisałam w google „Ewangelia sukcesu” i zobaczyłam dopiero o co chodzi w artykule. Odwagi prawda wyzwala! Trzeba pisać konkretnie.
Nie tylko nie ma w tym nic złego – to cudowny dar Boży. Człowiek prawdziwie wierzący faktycznie staje się bogaty wewnętrznie i piękny.
Ale nie ma chyba w tym nic złego, że czujemy się choć odrobinę lepsi, wewnętrznie bogatsi i piękniejsi, gdy się przeglądamy w oczach kochającego nas tak bardzo Boga?
….dobre samopoczucie to NIE powiedziane Chrystusowi,który przychodzi do tych co się zle mają…janusz franus
Czytając Słowo Boże widzimy, że Bóg błogosławi swoje dzieci, lecz nie obiecuje nam w Nowym Przymierzu tu i teraz bogactwa materialnego, zdrowia i urody fizycznej. Zwolennicy ewangelii sukcesu czerpią bardziej ze Starego Przymierza, które w pierwszym rzędzie obiecywało Izraelowi pomyślność doczesną jako nagrodę za posłuszeństwo.
Poważną usterką ewangelii sukcesu jest wyidealizowany i nieprawdziwy obraz życia z Bogiem. To prawda, że Bóg może uzdrowić chorego chrześcijanina, ale nie zawsze tak czyni.
Oto dowody biblijne na to, że Bóg nie zawsze uzdrawia:
„Samej wody już nie pij, ale używaj po trosze wina ze względu na twój żołądek i częste twoje niedomagania” (1 Tymoteusza 5:23).
„Erast pozostał w Koryncie, a chorego Trofima zostawiłem w Milecie” (2 Tymoteusza 4:20).
„Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił. W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny” (2 Koryntian 12:7-10). [Paweł prawdopodobnie miał chore oczy – Galacjan 4:13-15; 6:11].
Poza tym ewangeliści sukcesu pomijają fakt, że ważnym elementem życia chrześcijanina jest cierpienie:
Gdyż wam dla Chrystusa zostało darowane to, że możecie nie tylko w niego wierzyć, ale i dla niego cierpieć” (Filip. 1:29).
„Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli” (Rzym. 8:16, 17).
„A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje” (1 Piotra 5:10, BT).
Apostoł narodów napisał: „Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował” (Rzymian 8:37). Czy to oznacza, że w życiu chrześcijanina wszystko dzieje się po jego myśli? Czy nigdy nie ma chwil zniechęcenia?
Służba Boża to nie łatwizna. Są trudne przejścia i próby, ale zawsze przychodzi pocieszenie i wsparcie od Boga. Przekonał się o tym Jeremiasz (Jeremiasza 15:15-21).
„Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus” (1 Piotra 1:6, 7).
„Mam wielkie zaufanie do was i wielka jest chluba moja z was; pełen jestem pociechy i nader obfita jest radość moja we wszelkim ucisku naszym. Bo nawet wtedy, gdy przybyliśmy do Macedonii, ciało nasze nie zaznało żadnego odpoczynku, lecz zewsząd byliśmy uciśnieni walkami zewnątrz, obawami od wewnątrz. Lecz Ten, który pociesza uniżonych, Bóg, pocieszył nas przez przybycie Tytusa; a nie tylko przez jego przybycie, lecz i przez pociechę, jakiej doznał u was, gdy opowiadał nam o waszej tęsknocie za nami, o waszej żałości i o waszej gorliwości względem mnie, tak iż jeszcze bardziej się radowałem” (2 Koryntian 7:5-7; porównaj 4:7-11).
Dlaczego to takie ważne, by mieć zrównoważone poglądy? Błędne poglądy często wiążą się z nadużywaniem Pisma Świętego i wypaczaniem jego nauki.
„Każde słowo Pana jest prawdziwe. On jest tarczą dla tych, którzy mu ufają. Nie dodawaj nic do jego słów, aby cię nie zganił i nie uznał za kłamcę” (Przypowieści 30:5, 6).
Idealistyczne, fałszywe wyobrażenia prowadzą do rozczarowań i upadków (Przypowieści 13:12).
Paweł zganił Koryntian za głoszenie czegoś w rodzaju ewangelii sukcesu:
„Już jesteście nasyceni; już wzbogaciliście się; bez nas staliście się królami. I obyście byli królami, abyśmy i my wespół z wami królowali. […] Myśmy głupi dla Chrystusa, a wyście rozumni w Chrystusie; myśmy słabi, a wyście mocni; wy jesteście szanowani, a my w pogardzie” (1 Koryntian 4:8, 10).
Nie chcę tym komentarzem podkopywać niczyjej ufności. Sam bardzo polegam na Bogu i doświadczam Jego wspaniałej opieki. Zdecydowanie jednak sprzeciwiam się fałszywej nauce, jaką jest ewangelia sukcesu.
So that’s the case? Quite a rveeltioan that is.
Dokładnie. Kontekst tego wersetu jest taki że wielu pierwszych uczniów nie było bogaczami. Dlaczego? Nawet Jezus kazał przekazac Janowi Chrzcicielowi „…a ubogim głoszona jest ewangelia…”. Czyli tacy ludzie którzy do tej pory byli pomijani przez Boga nie zosatli pominieci. Jakąś część pierwszego Kościoła stanowili również tacy którzy po nawróceniu mogli sprzedawac domy i majętnosci. Bieda, choroba i brzydota nie są cnotą ani celem samym w sobie. Nie są też błogosławieństwem. Prędzej niż o Bożym błogosławiństwie świadczyć mogą o tym że zadziałał ten który przychodzi tylko po to by kraść, zabijać i wytracać. Jako że Bóg sie nie zmienia to On określił co jest rozpoznawalnym błogosławieństwem a co przekleństwem. Jest to dość obrazowo ujęte w 28 rozdziale księgi Powtórzonego Prawa. Inna rzecz, że bogactwo ani żadne inne błogosławieństwo nie jest najważniejsze, nie jest raczej celem samym w sobie. Latanie za tym żeby być bogatym powoduje wiele negatywnych zjawisk (jest napisane że miłość pieniądza jest korzeniem wszelkiego zła, a ułuda bogactwa i troski są czynnikami które blokują wydawanie owocu przez zasiane w nas Słowo). Błogosławieństwo to coś czego potrzebujemy. Kiedyś myślałem że błogosławieństwo to coś ekstra dla życia. Coś nadprogramowego, bez czego można się obejść, a lepiej na to uważać, ponieważ może to spowodować powyżej przytoczone przeze mnie problemy. Jak rośliny deszczu, żeby rosnąć i wydać owoc tak my potrzebujemy Bożego błogosławieństwa. Tak jak jest to opisane Od przekleństwa się nie rośnie (tak jak z tym drzewem figowym które Jezus przeklał – ono uschło). Od przekleństwa sie umiera, nie osiagajac tego co było dla nas zamierzone. Jeżeli jest jakis pobożny, wierzący człowiek i choruje to choroba może go ograniczać. Może nawet skrócić jego dni które mógłby wykorzystać do dobrych rzeczy. Jasne że Bóg może to obrócić ku dobremu, ponieważ współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi którzy Go miłują. Jasne że ktoś może tak właśnie cierpieć za wolą Bożą. Ale to nie stanowi reguły. To nie jest coś co każdy powinien naśladować. Co do przesladowania – myśle że jest to wogóle inny temat. Prześladowany może być i bogaty i biedak. Bo prześladowanie nastepuje z powodu wiary w zbawienie w Jezusie Chrystusie a nie z powodu stanu portfela.
Nie do końca zgadzam się z takim komentarzem! Ubogi to ten który jest „u Boga”.
Czy dobry Bóg, ten który jest miłością, ten który jest hojny, miłosierny, nie przewiduje bogactwa? Inaczej błogosławieństwa materialnego?
Czy jest jakiś człowiek na ziemi który żyje w Jezusie i nie jest piękny? Czyli to oznacza, że część ludzi nie została stworzona na obraz Boga.
Jezus uzdrawia także dzisiaj. Wszystko mogę w tym który mnie umacnia.
Pokorne serce to takie które czyni wszystko według Bożej woli a nie swojej. Czy pokorne serce to takie które jest biedne chore i brzydkie? Taki jest wzór prawdziwego chrześcijanina, który wierzy i jest dziedzicem Królestwa Bożego?
W krajach prześladowanych, myślę, że Ci którzy prawdziwie umierają za ewangelię, nie mają pretensji do tych, którzy żyją w innych kręgach kulturowych i innych czasach. Każdy naród, który przyjął Chrystusa doświadczał prześladowania.
Jezus przyszedł po to aby owce miały życie i to życie w obfitości. Jak w niebie tak i na ziemi.
pozdrawiam i błogosławie w imieniu Jezus