Obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia nie wynika z nakazu Pisma Świętego, lecz z wielowiekowej tradycji. Chrześcijanie umówili się, że w końcu grudnia będą wspominać fakt narodzenia się Zbawiciela Świata.
Dawniej ludowe legendy i obrzędy, dziś wszechobecna komercjalizacja wypaczają sens i zacierają znaczenie Bożonarodzeniowych wydarzeń. Jak mają w tej sytuacji zachowywać się naśladowcy Chrystusa? Bez wątpienia mogą się modlić.
Przygotowując się do tak powszechnie obchodzonych Świąt, nie mogłem oderwać się od słów modlitwy Jezusa, wypowiedzianej tuż przed wielkim świętem Paschy oraz czekającą Go męką i śmiercią. Jej dokładny zapis znajdujemy w 17 rozdziale Ewangelii Jana. Z medytacji nad Jego arcykapłańską modlitwą zrodziła się we mnie adwentowo-świąteczna parafraza, którą dedykuje wszystkim osobom miłującym Chrystusa. Niechaj ta prosta modlitwa wypełnia nasze serca i stanie się naszym wołaniem do Boga, nie tylko w okresie Świąt Bożego Narodzenia.
Ojcze! Nadeszła pora… Świąt Narodzenia Pańskiego. Świat już nie pamięta, co świętuje, ale my umówiliśmy się, że zgodnie z wielowiekową tradycją, w tym czasie będziemy wspominać fakty, dotyczące narodzin Twojego Syna. Dlatego ośmielamy się prosić:
Ojcze! Uwielbij Syna swego… Jak dałeś Mu władzę nad wszelkim ciałem, aby dał żywot wieczny tym wszystkim, których Mu dałeś. A to jest żywot wieczny, aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś.
Uwielbij Syna swego… Niech świat rozpozna w Nim swojego Zbawiciela.
Ojcze Święty! Zachowaj nas od złego do życia w prawdzie Twojego Słowa. Spraw byśmy byli jedno w Tobie, aby przez tę jedność i miłość świat poznał, że Ty posłałeś swojego Syna.
Ojcze sprawiedliwy! Świat Cię nie poznał, ale dzięki Twojemu Synowi i Twojemu Duchowi myśmy poznali, że Ty Go posłałeś, bo nas umiłowałeś.
Ojcze! Uwielbij Syna swego… we mnie, w moim myśleniu, mówieniu i działaniu, w naszych domach i wspólnotach kościelnych, w naszej walczącej o cywilizacyjny postęp Ojczyźnie, w naszej coraz bardziej zeświecczonej Europie, w świecie zajętym walką z kryzysem finansowym, z terroryzmem, z wyniszczającą biedą i chorobami, z niesprawiedliwością i …
Ojcze! Nadeszła pora, uwielbij Syna Swego…
W.A. Bajeński


Ciesze się Grześ ze mogliśmy się poznać chciałem posłał ci zdjiecia na adres ze stronki która podałeś ale nie doszły jeśli możesz i chcesz kliknij na gg do mnie 569450,Tobie Janusz życzę abyś tak jak mówi list do Hebrajczyków przeszedł przez Jordan na drugi brzeg wtedy naprawdę zobaczysz co to jest wolność w Chrystusie i na czym polega różnica miedzy wiara i religia ,polecam ci tez stronkę byłego Irlandzkiego księdze katolickiego
http://www.bereanbeacon.org/languages/polska.htm
on tam doskonale wszystko tłum,aczy ,życzę wszystkim pełni Ducha i miłosci Bozej
Szalom
4 Moj. 6:24-26
24. Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże;
25. Niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie;
26. Niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niech ci da pokój.
(BW)
warto tez obejzec te klipy
Klipy-sa naprawde super
http://video.google.co.uk/videoplay?docid=3493207271920409738 -bez rak i nóg
http://www.godtube.com/view_video.php?viewkey=13a4a045cd290bc2ae2d – Most
http://pl.youtube.com/watch?v=4B10yH2meUk -pocioag
http://www.godtube.com/view_video.php?viewkey=8cf08faca5dd9ea45513 –triatlon
Drogi Januszu, widzę, że bardzo mocno zastanawiasz się nad sprawami grzechu, życia z Duchem Świętym, etc. Każdy ma swoją drogę, niech Bóg cię błogosławi i da Ci odpoczynek i zaspokojenie.
Dowodem na to, że szczęście i pokój w tej sprawie są osiągalne, jest m.in. moje doświadczenie nawrócenia oraz , oczywiste dla mnie, nawrócenie Adama (inni niech sami powiedzą za siebie). To do czego wzywał Jezus (nawracajcie się i wierzcie ewangelii), jest blisko kazdego z nas. Kto tego nie przeżyje, będzie komplikował i zmagał się, a kto się pojednał z Bogiem, „odpoczął” w poszukiwaniu prawdy i może powiedzieć za psalmistą: moim szczęściem jest być blisko Pana. Tego Ci życzę, obyśmy spotkali się na nowej ziemi, pod nowym niebem.
@Adam: ja także działam w C.H.we Wrocławiu. Pozdrawiam Cię, Bracie! ;-)
……..nieszczęśliwy ja człowiek!Któż mnie wyzwoli z ciała,/co wiedzie ku/tej śmierci?/Rz.7,24/………… tak mogę dzisiaj powtórzyć za św.Pawłem,który nieustannie całą swoją istotą wzdychał oczekując /przybrania za syna/-odkupienia własnego ciała/Rz.8,23/…………..Adamie,duch religijnego człowieka jest bardzo zapracowany nad samonawróceniem.Normalny grzesznik,którego nawraca Duch św.po swojemu jest wolny od własnej pracy.Religijny człowiek ma w sobie ducha Zosi samosi,który żywi się wewnętrznym nieposłuszeństwem.Biblijny Nikodem to doskonały przykład religijnego Izraelity.Jego życie to nieustanna praca nad przestrzeganiem Prawa.Wewnętrzna walka i nieustanna samokontrola pozwoliły mu osiągnąć miano dobrego człowieka i zająć dostojne miejsce wśród religijnych aż do szpiku kości faryzeuszy…………..Każdy z nas ma w sobie religijnego ducha,który swoimi,ludzkimi pomysłami uniemożliwia Duchowi św.nowe narodzenie.Jest w nas duch starego człowieka,który zrobi wszystko we własnej samoobronie.Każdy święty doświadczył w swojej życiowej historii bezsensownego zmagania,walki i obrony swojej starej osobowości.Prawdziwa obecność Ducha św.w moim życiu poprzedzona jest zawsze zewnętrznym światłem na moją wewnętrzną pracę,Jak każdy z was tak i ja mam swojego ducha,który ze swojej natury nie chce umierać…………”Zwiąż mnie mocno bym się nie opierał”-tak wołam za każdym razem gdy wszystko układa się po mojemu dzięki mojej pracy.Mam wypracowany swój sposób nawracania.Mam swoje tempo i sam ustalam czas do walki z grzechem.Za każdym razem gdy pojawia się Duch św w moich faktach jestem wewnętrznie zaniepokojony jego obecnością.Lękam się jak chory lekarza.Z jednej strony wiem wiem że muszę się poddać tej operacji by żyć a z drugiej strony bez duchowej narkozy Duch św. nie ma szans w uwalnianiu mnie od grzechu………….Narkoza Ducha św.jest bezwarunkowa Jego miłość do każdego grzesznika zespolonego ze swoim grzechem.Dzisiaj, ludzie religijni/dobrzy/ swój faryzeizm tłumaczą mówiąc:ja kocham grzesznika ale nienawidzę jego grzechy………prawdziwi święci kochają grzesznika mocą Ducha św.razem z jego grzechem.Grzesznik i grzech to to samo.Nie ma grzesznika bez grzechu i grzechu bez grzesznika.Tam gdzie znika grzech znika też grzesznik.Tam gdzie nie ma grzechu nie ma grzeszników…………..Brzydząc się grzechem brzydzisz się grzesznikiem i nie możesz mu pomóc.Duch św.Gorsząc się grzechem nie możesz akceptować ani pokochać żadnego człowieka………..Grześ;nawrócenie biblijnego Pawła to nie tylko upadek z konia pod Damaszkiem i trzydniowa religijna jego ślepota.To tylko narodziny z wody, z której wyszedł jako prawdziwy grzesznik.Narodziny z Ducha to moment jego męczeńskiej smierci……………….Janusz Franus
Ojcze, nadeszła pora, uwielbij Syna Swego…
;)))
No i to już chyba wyczerpujące wiadomości ,na tym chyba trzeba skończyć,kliknę na twoja stronke i zobaczę w koncu kogo broniłem ,ty znaleźć mnie możesz na http://www.spolecznosc.org.pl w służbie coffee house ,jest tez tam moje świadectwo ,no to cześć wam ,niech was Pan błogosławi i wspiera a Janusza pociągnie do siebie całym sercem jak Mateusza
amen
Janusz, przyjacielu, jak rozumiesz więc dylemat Pawła – List do Rzymian 7:21-25 „…Tak więc ja sam służę umysłem zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu.”
Czy przeżyłeś narodzenie na nowo? Czy poszukujesz zrozumienia w tym temacie?
p.s. także zapraszam na moją stronę: http://www.j14w6.net -> Tajne akta.