Rozważania

Co można było powiedzieć 11 września

Zbyszek w kategorii Rozważania, 10 wrz 2008, Skomentuj

Jestem po lekturze przemówienia, które George Bush mógł wygłosić na specjalnym posiedzeniu amerykańskiego Kongresu, po zamachu na Światowe Centrum Handlu. Mógł, ale nie wygłosił. Świetny tekst tego hipotetycznego przemówienia napisał Brain McLaren.

To wizja przywódcy, który widzi tragedię i cierpienie swojego narodu. Jednakże zaczyna zastanawiać się, czy naturalny instynkt, by się mścić i wyrównać rachunki stosując „wojnę zapobiegawczą” będzie opłacalny dla kraju, dla jego obywateli oraz dla tych, którzy żyją w krajach wspierających teroryzm. 

Niestety to przemówienie jest tylko w języku angielskim, ale tym, którzy znają ten język polecam jego lekturę. Dla mnie było okazją do wielu ciekawych przemyśleń i pytań o rolę chrześcijan we współczesnym świecie.



Chwile zwątpienia

Zbyszek w kategorii Rozważania, 16 sie 2008, Skomentuj (1)

Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju.

Psalmów 22:3

Psalm 22 został napisany przez Dawida w chwili depresji i przygnębienia. Dawid przeżył w życiu wiele trudnych chwil. To jeden z Psalmów, w których Bóg nie odpowiada natychmiast na modlitwę Króla Izraela. Co ciekawe, Psalm ten cytował również Pan Jezus, gdy umierał na krzyżu. Skoro Chrystus znał na pamięć całego fragmenty Słowa Bożego, czy my nie powinniśmy też się go uczyć? „Wszelkie Pismo od Boga natchnione (jest) i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości.” (2 Tymoteusza 3:16)

Do refleksji:

  1. W jaki sposób radzisz sobie z przygnębieniem?


Wniebowstąpienie Jezusa – zapominane, chwalebne wydarzenie

Wabaj w kategorii Rozważania, 1 maj 2008, Skomentuj (2)

Radośnie i rodzinnie obchodzimy Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Wielki Piątek celebrujemy z postem i zadumą. Z tęsknota i nadzieją przypominamy o wydarzeniach Święta Pięćdziesiątnicy. Każde z tych świąt stanowi upamiętnienie któregoś z ważnych aspektów zbawczego dzieła Jezusa Chrystusa.

Jeden fakt z życia Zbawiciela Świata jest jednak nieco przeoczany i nie znajduje należytego upamiętnienia. Spośród wszystkich świąt chrześcijańskich Święto Wniebowstąpienia Jezusa, nawet przez chrześcijan wspominane jest raczej przelotnie.

Kalendarz polski zaznacza wprawdzie „na czerwono” podobnie brzmiące Święto Wniebowzięcia, ale to święto nie ma związku z osobą lub dziełem Chrystusa. Jest to święto wywodzące się nie z Ewangelii, ale z ludowych wierzeń, w które tradycja rzymska wplotła Maryję, matkę Jezusa.

Sądzę, że owo zapomnienie czy też przelotne wspominanie faktu wniebowstąpienia Jezusa wynika z niedoceniania istoty oraz sensu tego wydarzenia. Proponuję więc wiosenne odkurzenie kilku ewangelicznych faktów.

Ewangeliści Łukasz i Marek piszą krótko:

„I gdy to powiedział, a oni patrzyli, został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu. I gdy tak patrzyli uważnie, jak On się oddalał ku niebu, oto dwaj mężowie w białych szatach stanęli przy nich i rzekli: Mężowie galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba.” (Dz.Ap. 1:9-11)

„A gdy Pan Jezus to do nich powiedział, został wzięty w górę do nieba i usiadł po prawicy Boga.” (Mar. 16:19)

Takie są fakty. A jaka jest ich treść? Czy fakty te mają jakieś znaczenie?

Autor Listu do Hebrajczyków powiada , że „wstąpienie do niebios” to jeden z głównych faktów dotyczących misji Jezusa.

„Główną zaś rzeczą w tym, co mówimy, jest to, że mamy takiego arcykapłana, który usiadł po prawicy tronu Majestatu w niebie, jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku, który zbudował Pan, a nie człowiek”. (Hebr. 8:1-2)

Zacznijmy jednak od początku.

Drogę Jezusa „w dół” pięknie opisał Ap. Paweł w Liście do Filipian 2:5-8. Decyzja o ratowaniu świata dla Syna Bożego oznaczała początek „drogi uniżenia”. Jest to droga od chwały Bożej do nędzy ludzkiej, od tronu Majestatu do cierpienia, od blasku życia do mrocznej śmierci.

Syn Boży wyrzekł się swego dostojeństwa. Władca wszechrzeczy staje się sługą. Stwórca przyjmuje postać stworzenia, jako Człowiek zajmuje miejsce wśród poddanych. Nieśmiertelny umiera. I to w dodatku śmiercią pospolitego przestępcy, a Jego zwłoki zostają w pośpiechu złożone w cudzym grobie.

Ten odcinek drogi Chrystusa znamy dość dobrze. Ale przecież grób nie był końcem Jego drogi. Śmierć, a więc kres wszelkich ludzkich dokonań i możliwości, dla Syna Bożego była jedynie punktem zwrotnym. Tutaj skończyła się „droga uniżenia” i rozpoczęła „droga wywyższenia”.

Od tej chwili Jezus nie będzie już upokarzany. Rozpoczyna się zbieranie kolejnych owoców chwały wyrastających z zasianych ziaren pokory, miłości, posłuszeństwa i służby. Każdy następny krok to większy zaszczyt, większa chwała, wyższa godność.

Pierwszym krokiem Jezusa na „drodze wzwyż” jest zmartwychwstanie.

Teraz wrogowie wiedzą, że przegrali i zaczynają się Go naprawdę bać. Niedowiarkowie, jak Tomasz, zaczynają w Niego naprawdę wierzyć i czcić Go. A każdy komu On się ukaże pada przed nim z czcią i trwogą jak Saul pod Damaszkiem lub Jan na wyspie Patmos.

Krok drugi to wniebowstąpienie.

Po 40 dniach od Wielkanocy, na 10 dni przed Świętem Pięćdziesiątnicy Jezus odszedł z ziemi i zasiadł po prawicy Boga, w majestacie tronu Bożego.

W zmartwychwstaniu Chrystus Pan został prawicą Boga wywyższony ponad wszystkich ludzi jako „pierwszy spośród umarłych”.

We wniebowstąpieniu został wywyższony ponad wszelką nadziemską władzę i zwierzchności, moce i panowanie, ponad moce zła, zastępy aniołów i istot niebiańskich oraz wszelkie ludzkie zwierzchności. (zobacz Ef 1;21; Hebr 1:3-4)

To tak, jakby Jezus został zaproszony do zajęcia miejsca na najwyższym podium wszechświata.

W słowach „i usiadł po prawicy Boga w niebie” nie było by może nic nadzwyczajnego gdyby Syn Boży nigdy nie stał się Synem Człowieczym. To, że Boży Syn powrócił do Bożego Majestatu – to miłe, ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Natomiast fakt iż urodzony z Marii w Betlejem, wychowany w Nazarecie, znany ze swojej służby w Palestynie, Syn Człowieczy usiadł po prawicy Boga w niebie, jest jednym z największych i najbardziej niezwykłych wydarzeń w historii świata.

Święto Wniebowstąpienia Jezusa przypomina fakt iż po raz pierwszy w historii świata, w najwyższych niebiosach, do zajęcia miejsca po prawicy Majestatu Boga został zaproszony Syn Człowieczy, Chrystus Jezus. Stwórca zrobił obok siebie na tronie miejsce dla Jezusa z Nazaretu. Odwieczny Logos, ale w ludzkiej postaci zasiadł na odwiecznym tronie Boga. W osobie Jezusa ludzkość ma w niebie swojego przedstawiciela.

Wniebowstąpienie Jezusa to tryumfalny powrót zwycięskiego Władcy i Króla. Jako Syn Boży był władcą wszystkiego, ale teraz powraca jako władca, który dla ratowania swoich poddanych zszedł w najmroczniejsze doliny, narażał i poświęcił swoje życie, walczył i zwyciężył. Dawniej był po prostu święty, teraz jest uświęcony. Dawniej był zwyczajnie niewinny, teraz jest również bezgrzeszny, nieskalany. Dawniej był po prostu nieśmiertelny, teraz jest pogromcą śmierci. Dawniej był przede wszystkim Stwórcą wszechświata, teraz jest również jego Odkupicielem.

Wniebowstąpienie Jezusa to tryumfalny powrót do domu zwycięskiego Syna. Jezus wrócił do Nieba nie jak trwoniący Ojcowskie dobra „syn marnotrawny”, ale jako odzyskujący dla Boga i sprowadzający do Ojcowskiego domu tych, którzy stamtąd zaginęli.

Czy fakty te nie powinny budzić w nas burzy radości?

Jeszcze jedno.

Wniebowstąpienie Jezusa jest również zapowiedzią tego do czego my, synowie ludzcy zostaliśmy wezwani. W jednej z ostatnich obietnic składanych Kościołowi Chrystus Pan obiecał:

„Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie.” (Obj. 3:21)

On wytycza szlak. On jest Drogą. Każdy człowiek, dla kogo Jezus staje się „Drogą” do Ojca, może z nadzieją oczekiwać swojego kiedyś „wniebowstąpienia”. Jeśli Jezus jest naszą Drogą na ziemi, to tron w niebie jest również naszym przeznaczeniem.

W. Andrzej Bajeński