Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
W nim było życie, a życie było światłością ludzi. A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła…
Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.
Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.
Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.
A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.
A z jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską. Prawo bowiem zostało nadane przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.
Ew. Jana 1:1-5, 9-14, 16, 18



Zawsze te słowa były dla mnie inspiracją- najpiękniejsze teksty NT.
Przychodzi mi na myśl taka refleksja łącząca Narodziny Jezusa ze stwarzaniem świata. Na początku było Słowo ( pisane wielką literą)
czyżby tym Słowem z Początków dziejów był Syn Boży?
Jest bowiem napisane, ze On był przy stwarzaniu świata… a Bóg rzekł:” NIECH SIĘ STANIE” Czyli mocą Słowa stwarzał wszechświat. A Słowo Było u Boga na początku….. potem Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami- wcielenie ziemskie Boga – Jezus Chrystus. Zawsze Słowo miało wiwelką moc SŁOWO BOGA. Co bowiem Bóg powiedział to uczynił!!
Genialne:)