Gdy w życiu człowieka brakuje tego „jednego” to nie ma już znaczenia jak wiele mamy tych „innych” rzeczy. „Wtedy Jezus spojrzał nań z miłością i rzekł mu: Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, po czym przyjdź i naśladuj mnie. A ten na to słowo sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał wiele majętności.”
– Marka 10:21
Do refleksji:
- Jaki był podstawowy problem tego młodego człowieka?
- Dlaczego Chrystus zażądał od niego sprzedania wszystkiego, co posiadał?
- Jak zachowałbyś się w sytuacji tego człowieka?
Tags: Bogactwo, Dobre Życie, Jezus Chrystus, Naśladowanie, Pieniądze, Porady, Skarb, Ubodzy


„Jezeli ktoś przychodzi do Mnie,a nie ma w nienawiści swojego ojca,matki,żony,synów,braci i sióstr,i nawet siebie samego,to nie może byc moim uczniem.”/Lk.14.26-27/…………………..Prawdziwa nienawiśc jest początkiem miłosci…………………..Osobiście mam podobny problem.Cudem jest to,że jesteśmy jeszcze razem.Po dwudziestu latach bycia razem widzimy że tak naprawdę nie byliśmy małżeństwem ani przez chwilę……………Byłem przekonany,że kocham żonę a ona mnie.Małzeństwo rozumiałem jak każdy religijny biedaczek.Bo przecież Bóg nas polaczyl a co On zlaczy niech nikt nie waży się rozdzielac.Nie rozumialem nic z tego ale taka jest zasada i basta……………….Moja fałszywa religijnośc ukształtowała we mnie nieprawdziwy obraz żony.Mojej żony.I to jest przyczyną wszystkich wojen domowych.Znienawidziłem fałszywego boga i tak samo nienawidzę tą moją fałszywą żonę.Poznając prawde o sobie wiem,że moja wymażona żona nie istnieje.Obok mnie jest prawdziwa kobieta z krwi i kości,która ma prawo byc grzesznikiem………………Poznaę biedaczkę tak samo jak poznaję siebie biedaka.Obydwoje nie umiemy kochac miłością prawdziwa bo jesteśmy tylko poranionymi ludzmi……………..Spójż na męża i zobacz biedaczka ,który sie boi poddac.Uśmiechnij się do siebie i przymknij jedno oko.
Na modlitwę nigdy nie jest za pózno, na pokorę nigdy nie jest za pózno, na miłośc nigdy nie jest za pózno.
Nigdy nie wiemy co się dzieje,gdy rozpada się czyjeś małżeństwo,ale zawsze nawet z najgorszej sytuacji jest wyjście.
Maryja powiedziała w swoich objawieniach: modlitwą i postem możemy zatrzymac wojny.
Więc jeśli chcemy zmienic swoje życie ,życie bliskiej osoby wstarczy modlic się w jej intencji i pościc .Mowa tu o poście w środy i piątki o chlebie i wodzie.
…jestem w rozsypce…po prostu pomodl sie za mna i za moim malzenstwem, ktore sie rozwala…
Dotykasz prawdziwego Boga,który objawia Ci się w Twoim mężu.To co zrobilś wczoraj jest żywym tego dowodem.Tylko ci,którzy uznaja prawdę o sobie są zdolni prawdziwie przepraszac………………Ja przepraszam tylko wtedy gdy jestem w 100% winny.Krzywdzę żonę wtedy gdy ją nie akceptuje/nie kocham/.W swoim egoizmie mam inny obraz żony/nie prawdziwy/.Moja pycha nie uznaje prawdy.To ja jestem Jej Bogiem.Ja jestem Jej Stwórca.A to przecież nie prawda…………………Duch św. posługuje się moją żoną bym mógł zobaczyc siebie.Denerwuje mnie u innych najbardziej to z czym sam mam problem.To jaki sam jestem ma ogromny wpływ na moje spostrzeganie innego człowieka.Nierwica jest owocem mojej pychy,egoizmu……………Duch św. poslugując się moją żoną i dziecmi pokazuje mi prawdziwe oblicze Chrystusa/Boga/…………….Chrystus najdoskonalej pokazał oblicze kochajacego Ojca na krzyżu……………….podobny jest do zapłakanej żony i wystraszonych dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Dla mnie Chrystus to konkretna osoba,którą bardzo często opluwam,kalecze,lekcewazę,nie kocham………….Obyś choc raz zobaczyła prawdziwe oblicze swego Boga patrzac na poranionego męża.
Kazdego dnia poprzez rozne sytuacje czy inne osoby mozna poznawac prawde o sobie. Wczoraj Pan Bog poprzez pewna sytuacje pokazal mi moj egoizm. Dobrze, ze to mnie spotakalo…mialam okazje tez przekonac sie, jak potrafie teorie, ktora znam z Pisma sw. wykorzystac w praktyce. Byc moze zrobilam bardzo malo z punktu widzenia innej osoby, ale wiem, ile mnie to kosztowalo, zeby przeprosic pierwsza meza…bez laski Ducha sw. nie bylabym do tego zdolna,jak tez do wielu innych rzeczy. Czesto Ducha Pocieszyciela dostaje poprzez inne osoby i Slowo. Majac Ducha Prawdy potrafilam stanac tez w prawdzie przed mezem…”Prawda was wyzwoli” Daleka jestem do idealu i potrzebuje Bozych lask, aby wytrwac i tez sie nie zalamac, kiedy nie widze wyjscia i rozwiazania w wielu sytuacjach. Jedynie mam nadzieje w Panu i wierze,ze mnie nie opusci i dopomoze. Prosze o to.
Nie żałuję nic z minionych lat.To co przeżyłem jest dzisiaj dla mnie studnią nowego życia.Dostałem to co chciałem.Poznałem częśc prawdy o sobie.Lepiej poznac gożką prawdę niż słodkie kłamstwo.Duch o którym mówisz jest Duchem PRAWDY/o mnie/.Jest też POCIESZYCIELEM bez,którego nie mógłbym wytrzymac sam z sobą………………życzę Ci tego samego Ducha……………Poznałem swoją głupotę po to by tęsknic za mądrością.Wykastrowałem swój rozum bo prawdziwy Bóg nie mieści się w mojej logice.Jestem bez radny i bezsilny wobec siebie.Nic nie potrafię zmienic.Najbardziej brakuje mi odwagi i pokoju………………..Jak widzisz nie mam Ducha św. ale przynajmiej o tym wiem.
Nie rozumiem Ciebie troche. Twoja wypowiedz odbieram tak, jakbys zalowal tego, ze modliles sie o Ducha Sw…majac laske Ducha Sw. mozemy wiele zdzialac, przeciez jest to Dawca daru madrosci, rozumu, rady, mocy, umiejetnosci, bojazni Bozej i pokoju, tego wszystkiego, co jest potrzebne, aby nie zbladzic i postepowac wlasciwie…Rozne sa natchnienia od Ducha sw., wazne jest dobrze sie wsluchac i uslyszec…ja jestem tylko marnym narzedziem w rekach Boga…tyle wiem…
Są to święte słowa do świętych/ci co się nawracają nie o własnych siłach/………………..Nie zdawałem sobie sprawę i modliłem się wiele lat o Ducha św.Dzisiaj mogę powiedzieć,że dostałem to o co nieświadoimie prosiłem………………….Poznałm prawdę o sobie.Nie jestem jak Jezus Chrystus.On zaakceptował siebie.Nie zgorszył się sobą.On kochał siebie bo był kochany przez Ojca………………..Jedynie Ducha św.mozesz otrzymać na modlitwie.Duch św. pokarze Ci cała prawde o Tobie/nie o innych/……………Gdy będziesz pełna Duch św.bedziesz wiedziała kim jesteś Ty a kim On.
Na tej stronie znalazlam takie slowa:
„Mądrość zbudowała swój dom, postawiła siedem swoich słupów” – mówi Salomon. Tymi filarami są Boże wartości, których naruszyć się nie da: moc prawdy, panowanie nad gniewem i rozwiązywanie konfliktów przed zachodem słońca, nie dawanie diabłu przystępu, ale zwyciężanie zła dobrem, wypowiadanie słów błogosławieństwa nawet nad tymi, którzy nas przeklinają, obdarowywanie i dzielenie się z innymi dobrem i nie zasmucanie Ducha Świętego, moc przebaczenia oraz odpuszczania sobie nawzajem.
Źródło: Przypowieści Salomona 9:1; Efezjan 4:25-32
To nie jest takie proste…………..schowac pychę do kieszeni…………Do miłosci potrzeba dwojga,również do walki trzeba dwóch pyszałków……Wojna domowa jest piekłem ale tylko będąc w piekle naprawdę tęskni się za niebem………….Spaliśmy w jednym łóżku.