Światłość wielka

Szymon w kategorii Słowo Dnia, 9 lis 2009, Skomentuj (4)

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło.

Izajasza 9:1

To proroctwo spełniło się, gdy Chrystus prowadził swą publiczną służbę. Zbawiciel naprawdę jest „Wielkim Światłem”, które rozjaśnia mroki tego świata i ludzkich serc. Wiele osób może złożyć świadectwo, że kiedy przyjęły wiarą Chrystusa, ich życie przeniknęło potężne duchowe światło, które odmieniło ich sposób myślenia, charakter i postępowanie. To, w czym kiedyś nie widziały nic złego, teraz odrzucają z odrazą. To, czemu kiedyś by nie poświęciły ani trochę uwagi, np. czytaniu Biblii i modlitwie, teraz jest ich zamiłowaniem.

Tags:

Komentarzy: 4 do wpisu “Światłość wielka”

  1. Ewa Maria pisze:

    Ja znajduję się w tym dobrym położeniu, że nie muszę szukać ludzi, którym potrzeba mówić i świadczyć o Chrystusie, mam ich wśród najbliższych, są to między innymi moje dorosłe dzieci.
    Lęk zawsze jest w człowieku, ja go mam od kiedy pamiętam i próbuję go pokonywać z różnym nieraz skutkiem, ale to daje mi siły aby ciągle iść dalej.
    Kiedy wyczuwam, że ludzie po prostu ignorują moje dobre intencje, wtedy się wycofuję, należy uszanować wolę każdego człowieka.
    Wiele nauczyłam się, udzielając się w parafialnym Caritasie.
    Na koniec przytoczę słowa mojej ulubionej modlitwy św. Tomasza z Akwinu….”Niech idę do Ciebie, Panie, drogą pewną, prosto wiodąca do celu, drogą, która nie gubi się miedzy pomyślnością i przeciwnościami, tak żebym Ci dziękował za rzeczy pomyślne i zachował cierpliwość wśród rzeczy przeciwnych, nie wynosząc wśród pomyślności ani nie upadając na duchu pośród przeciwności”….one pomagają mi w szerokim tego słowa znaczeniu.

  2. Ewa Derlak pisze:

    Tak,Ewo, to wielka łaska i wyróżnienie. Co zrobić jednak z tą odrobiną lęku, czy tej łaski nie zmarnujemy, czy to, co robimy, jest na pewno takie, jakby tego oczekiwał od nas Pan Bóg? I jeszcze taki okruszek obawy, czy jeśli nam się uda Komuś naprostować drogę, to czy nasza radość z tego powodu nie będzie już przedsionkiem pychy?
    To piękne i trudne zarazem, wychodzić do ludzi, zakładając, że nie zawsze sobie tego spotkania życzą.
    Marzy mi się mimo wszystko, że uda mi się choć raz w życiu, choćby jednej osobie, pomóc odnaleźć zagubioną przez niego modlitwę.

  3. Ewa Maria pisze:

    Zawsze, Ewo, byłaś wierząca i Pan Bóg o tym wiedział, dlatego z wielką miłością przyciąga Cię do siebie, stawia jakby na coraz wyższym poziomie poznania i wiary.
    Nasze cierpienia i doświadczenia są ogromnym potencjałem, którego nie możemy zmarnować, z tym doświadczeniem należy wychodzić do ludzi, musimy się na nich otwierać, co z pewnością nie jest łatwe i pokazywać dobro, którego być może nigdy nie doświadczyli lub gdzieś zagubili na własnej ścieżce życia.
    Nasz Pan wszystkich chce przygarnąć do siebie, te zgubione owieczki w szczególności, a my jesteśmy narzędziami w Jego rękach, czy to nie jest wielka łaska i wyróżnienie?

  4. Ewa Derlak pisze:

    Czy uwierzycie, że żyłam przez wiele lat w przekonaniu, że jestem wierząca…
    Rutynowe modlitwy zawsze o tej samej porze, łzy współczucia, tak częste jak widok oczekujących na pomoc, solidnie wykonane obowiązki i ….. no właśnie…. ta pewność, że mam wpływ na swoje życie, że jestem tak lojalna, dobra, tak… To ból, nieoczekiwany, rozdzierający, „nie zasłużony” otworzył mi oczy i ….serce. To Ci, którzy mnie zranili „za nic” stali się moimi przewodnikami ku PRAWDZIE. Potem długi proces uczenia się trudnej sztuki wybaczania….
    Teraz? Teraz nie jestem niczym więcej, Panie, niż ten maleńki skrawek NIEBA, którym jesteś we mnie …..

Skomentuj