Szczęśliwi, którzy umieją się cieszyć

Zbyszek w kategorii Słowo Dnia, 24 lut 2009, Skomentuj (22)

Szczęśliwy lud, co umie się radować: chodzi, o Panie, w świetle Twego oblicza.

Psalmów 89:16

Czy jesteśmy ludźmi, którzy umieją się cieszyć? Odpowiedź zapewne nie będzie jednoznaczna, jednak warto pamiętać o pewnej zależności. Prawdziwą radość przeżywają ci, którzy żyją blisko Boga, którzy chodzą w świetle Jego oblicza. Na czym polega chodzenie w świetle Bożego oblicza? Jezus mówi: „Przyjdź i chodź za Mną!” (Mateusza 19:21) Może inspiracją będzie ten film?

Do refleksji:

  1. Czy wiara jest dla Ciebie źródłem radości?
  2. Jak w praktyce realizować słowa Chrystusa „Chodź za Mną!”?

Tags: , , , , , ,

Komentarzy: 22 do wpisu “Szczęśliwi, którzy umieją się cieszyć”

  1. Mateusz pisze:

    Może w tej?:
    19 Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. 20 Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. (Ga 2, 19-20).

    A czasem w tej?:
    23 Przepisy te mają pozór mądrości dzięki kultowi własnego pomysłu, uniżaniu siebie i nieoszczędzaniu ciała, nie dzięki okazywaniu jakiejś wyrozumiałości dla zaspokojenia ciała [grzesznego]. (Kol 2, 23).

    Ewentualnie w tej:
    9 Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, 10 a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu [Boga], według obrazu Tego, który go stworzył. (Kol 3, 9 – 10).

    P.S. Film niestety jest straszliwie naiwny…

    • Wg mnie wybrales bardzo trafne fragmenty do dyskusji.
      Jednak zabrakło praktyki – mam uwage to krytycznego stwierdzenia P.S. …. – zabraklo w nim : „wg mnie”.
      To co dla jednych jest naiwne, dla innych moze byc inspirujace.
      Potrzeba nam wiecej łaski, inaczej zgasimy twórczość w ludziach, zamkniemy w zakonie naszych osobistych poglądów i stereotypów.
      Jeśli coś nie neguje Słowa i nawiązuje do niego, logicznie dedukując, jest dobre.
      pokój i łaska z Tobą, Mateuszu ;-)

    • Mateusz pisze:

      Jest to moje zdanie, więc oczywiście, że według mnie film jest naiwny. Jak dla mnie jest zbyt amerykański, bazujący na emocjach wyłącznie…

      • Olka pisze:

        Mateusz dla Ciebie naiwny, bo bazujący na emocjach? Ok większość ludzi w Polsce nie potrafi sie zdystansować „mentalnie” do „amerykańskiego wydania chrześcijaństwa”.

        Nie wiem czy naiwne jest to,że od ok 9 lat zajmuje się sztukąi obracam się non stop w kręgu chrześcijańskich muzyków i plastyków. Razem zakładamy małe przedsięwzięcia chrześcijańskie w kręgach akademickich. Między innymi podobnymi formami działami. Jeżeli jesteś muzykiem- to znaczy, że jesteś człowiekiem wrażliwym-też na świat duchowy. To, że akutat „bardziej ludzie przeżywają ” pewne rzeczy nie świadczy o ich naiwności.
        Myślę, że Bożym celem było zaprojektować różnych ludzi.
        Nawet jak film jest emocjonalny- to pod ta warstą jest więcej słów, które dają życie niż kazanie niejednego polskiego księdza na mszy.

      • Mateusz pisze:

        Nie o oto chodzi. Dla mnie, podkreślam dla mnie, film był zbyt oczywisty – ten krąg muzyczny złożony z wszystkich ras, płci, wieku – że niby jesteśmy różni ale możemy grać w jednej orkiestrze Boga. Ten komentarz, który ma poruszać emocje właśnie, a nie ducha… ech. Ten film nie pobudza mnie do myslenia, nie stawia trudnych pytań, ktore trzeba skonfronotwać ze sobą. Dlatego już o nim zapomniałem – bo on nie popracował we mnie…
        Jeśli to jest sztuka to nie taka jaką lubię. A sztukę lubię.
        Z amerykańskim wyczuciem „głębi” nie jest mi po drodze. Kiedy zacząłem czytac książkę – o listach Matki Teresy z Kalkuty, z komentarzem amerykańskiego duchownego – nie mogłem przebrnąć – strasznie mnie raziła dysproporcja między głębią Słowa Matki Teresy a komentarzami tego duchownego, który wywalał wszystko kawa na ławę. To nie pomagało w rozważaniu tego co Ona napisała, wręcz spłaszczało jej treści (ale na rynek amerykański pewnie byo potrzebne). Zmogłem się i jestem szczęśliwy, że dałem radę przeczytać do końca ale nie zmienia to faktu, że teksty Matki Teresy żyją we mnie do dzisiaj, a o jego komentarzach zapomniałem od razu.
        Jest również taka książka „Dzikie serce” – wiele osób ją chwali i być może jest w niej wiele dobrego ale sposób pisania (znowu amerykanie chyba) powalił mnie po kilku stronach – tu nie było tekstów „bazowych” jakiegoś świętego na których mógłbym się oprzeć i nie wytrwałem.
        Wydaje mi się, że zbyt często chrześciajństwo albo straszy albo jest zbyt ckliwe (jak w tym wypadku) – Jezus nie był taki – wzruszał się wielokrotnie (nawet płakał) ale ckliwy nie był.
        Czym innym jest prostota do której dążę.
        Jeżeli to komuś pasuje (takie filmiki), to oczywiście nie mam nic do tego, a wyraziłem wyłącznie swoje zdanie.

  2. katolicki baran pisze:

    Rz 7:14-25 BT „Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu.(15) Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię.(16) Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre.(17) A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.(18) Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie.(19) Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę.(20) Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.(21) A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło.(22) Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym.(23) W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.(24) Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!(25) Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu.”……….w jakiej orkiestrze grywał biblijny Paweł?……….janusz franus

  3. proszę, proszę, Janusz napisał ;-) jak się masz?
    znowu grzmisz z ambony ;-)
    Proszę tylko wszystkich abyśmy zachowywali harmonię między doświadczeniem wlasnym a Słowem i Wolą Boga – inaczej popadniemy w skrajność i zaprzeczenie Słowa Bożego, np. biczowanie się – praktykowane swego czasu – Jezus ubolewa nad tym – skąd to wiadomo? – z przykładu Jego życia: uzdrawial wszystkich chorych którzy do Niego przychodzili, i nikomu nie dawał raka, aby się doskonalił!! halo!
    Druga skrajność to spanie. Niestety, ale zbawienie kosztuje trochę i nas (Jezus za nie zapłacił). Drżyj o nie, bo możesz je stracić (wg listu Pawła).
    Wola Boga jest Pieśnią – gdyby wszyscy się włączyli w jej rytm.. – tak wygląda właśnie raj.

  4. Szczepan pisze:

    Harmonia jest jednym z najważniejszych elementów składowych dzieła muzycznego.To współbrzmienie dźwięków i ich przedstawienie w sposób uporządkowany. W życiu najważniejsza jest świadomość i zbudowanie właściwych relacji między rozumem a sercem. Tutaj musi być harmonia i porządek, który musimy każdego dnia rozwijać i pielęgnować. Wiedza to jeszcze nie mądrość. Religijność to może nie koniecznie rozbudowana duchowość.To dopiero preludium do stworzenia harmonicznego,uporządkowanego dzieła.
    Zapominamy,że każdy z nas otrzymał dary. 7 Darów Ducha Świętego które każdego dnia nie tylko możemy ale powinniśmy rozwijać, by Bóg mógł kontynuować dzieło stworzenia.

    • katolicki baran pisze:

      ………odziedziczyliśmy również 7 grzechów,które dają się we znaki każdemu z nas………Jak do starych bukłaków nie nalewa się młodego wina tak do w sercu pełnym grzechów nie zmieści się ani jeden dar Ducha św………Nie sposób pogodzić światła z ciemnością………Oddając/ofiarując/ Bogu swoje grzechy otrzymujemy w nagrodę owe dary Ducha św.Zatrzymując swój grzech zamykamy się na Jego dary……..pycha,chciwość,nieczystość,zazdrość,łakomstwo,gniew,lenistwo…….janusz franus

      • Szczepan pisze:

        Kościół to wspólnota świętych i grzeszników,rola, na której wzrastają razem chwast i pszenica(Mt 13,24-52)Dlatego najważniejsza jest świadomość,która pozwoli nam rozwijać siłę ducha by w nagłych nieszczęściach była dla nas parasolem ochronnym oraz rozbudzi głęboką wiarę w stałość grzechu i to,że pracę nad rozwojem mamy wykonać my ,zawierzając wszystko Bogu. Bóg za nas pracować nie będzie ,rozdając hojnie dary i uchronić od grzechu,który wprowadza nieład i burzy porządek między rozumem a sercem.Dlatego Janusz serce pełne grzechów -to skutek(pewnie tych siedmiu grzechów) myśleć i pracować warto nad przyczynami i świadomością braku wiary w stałość grzechu. Jak stanąć na drodze do źródła czerpania Darów Ducha Świętego by oczyścić serce z grzechów czy znając przyczyny nie dopuścić do nich.Najważniejsza jest świadomość

      • Mateusz pisze:

        Dwa sprostowania.
        1. Kościół to wspólnota wyłącznie grzeszników,
        2. Przypowieść o chwaście (Mt 13,24-52), w kontekście każdego człowieka, należy tłumaczyć, iż rolą jest nasze serce, a chwastem zmaterializowana pokusa złego – grzech.

        • katolicki baran pisze:

          ……..Kościół to wspólnota świętych grzeszników,którzy otworzyli swoje ogródki/serca/ i zatrudnili Chrystusa by je wyplenił od chwastów………janusz franus

  5. katolicki baran pisze:

    …….moim zdaniem owy filmik jest bardzo dobry dla religijnych romantyków,którzy wracają do chrześcijańskiego średniowiecza………Po mistrzowsku zagrał autor religijnego melomana zachwyconego Bożą melodią……..Taka melodia potrafi ukołysać do snu starego człowieka/grzesznika/a nie jest Tubą wzywającą do pobudki współczesnych śmiertelników………”……cieszcie się,im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych,abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały.Szczęśliwi/błogosławieni/,jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,albowiem Duch chwały,Boży Duch na was spoczywa……/1P.4,12-29/”…………….janusz franus

    • olka pisze:

      …Baranie teraz jest czas laski. przebudz sie:)

    • agat pisze:

      Myśle, że Bóg kocha nas na tyle osobiście, że każdemu daje inną drogę i inne doświadczenia na niej. Jeśli Tobie daje się odkrywać w cierpieniu a innym w radości i poczuciu harmonii to chyba nie jest „chrzescijańskie średniowiecze” i „religijny romantyzm” tylko Jego miłość na którą człowiek odpowiada zgodnie z Jego wolą zachwycając się tym co Mu akurat w ten sposób Bóg daje.
      Oczywiście nie neguje tego, że mamy odkrywać wartość cierpienia bo te jest bezcenne ale Bóg jest też Bogiem radości…
      św. Jan Maria Vianney grzmiał na grzeszników, św. o. Pio cierpiał mając stygmaty skolei św. Tereska od Dzieciątka Jezus potrafiła wielbiąc Boga na przeróżne sposoby (nawet zasypiając w czasie modlitwy), a bł. Joanna Beretta – Mola mówiła, że „tajemnica szcześcia leży w tym, aby żyć chwilą po chwili i dziekować Bogu za wszystko co On w Swojej dobroci nam daje dzień po dniu” – swoje zycie przezyła naprawde pięknie oddając życie za swoje dziecko:) Czyli jeśli Bogu podobało się uświecać tylu świetych na tyle różnych sposobów i w radości prowadzić do siebie to może nie jest to „religijny romantyzm” tylko Jego wola?

    • Olka pisze:

      Drogi Janusz co powiesz kobiecie cierpiacej na krwotok przez 20 lat. Czy ona chciała cierpieć. Nie. Czy prostytutka, ktora chciano ukamieniowac- chciala zginac. czy ona na prawde chciala aby jej grzechy wyszly na jaw. Mysle, ze zostala postawiona przed faktem dokonanym. Czy ojciec 12 letniej dziewczynki chcial smierci swojej corka? jezeli bylby poboznym zydem- pogodzonym z ” wola Boga”- pewnie tak. Do Jezus przychodzili ludzie, ktorzy chcieli Zyc, ktorzy szukali Zycia, ktorzy wierzyli, ze Jezus jest tym ktory przyniosl „zycie”.
      Opierasz sie na Biblii, a nie dostrzegasz tego. Nie dostrzegasz w tych ludziach siebie? Przeciez oni byli tacy sami jak my. Mieli te same problemy i cierpienia co my.
      Ale wiesz na czym polega roznica.
      Ten narod byl od wiekow przygotowywany do przyjscia Zbawiciela- tego, ktory daje Zycie . oni wiedzieli, ze ktos taki zjawi sie. Dlatego mowi sie o tym narodzie- Narod wybrany. Wybrany do objawienia chwaly Boga na Ziemi.
      Wiesz, dlaczego przed przyjsciem Jezusa byl Jan. Czas byl bliski i Bog poslal Jana aby rozbudzil serca ludzi. Jan chrzcil woda.
      Wolal prostujcie sciezki. Obmyjcie serca.Gdyby zydzi nie mieli obmytych serc -nie uwierzyli by w laske od Jezusa. Nie byli by gotowi na jego przyjscie.
      Z perspektywy Biblii my Polacy- jestesmy poganinami, ktorzy przyjeli objawienie Boga.
      Ale jak czytam Twoje komentarze to zastanawiam sie czy jestes przygotowany na objawienie chwaly Boga w Twoim zyciu.
      Mysle, ze cos z Twojej przeszlosci Cie wiaze lub „cos co jest nie od Boga ma wplyw” na Ciebie w Twoim zyciu.Moze stary grzech, ktory jakims cudem ma nadal wplyw i autorytet.
      Jezeli nie wezmiesz od Boga autorytetu, od Jezusa to bedziesz cierpial.

      ”……cieszcie się,im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych,abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały.Szczęśliwi/błogosławieni/,jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,albowiem Duch chwały,Boży Duch na was spoczywa……/1P.4,12-29/”

      Mysle, ze ten werset dotyczy czegos innego.
      Januszu chcac ponosic konsekwencje „ewangelizacji” pasowalo by poznac Boga osobiscie, miec z nim relacje. Miec jego autorytet nad swoim zyciem- czy tam zbroje duchowa .
      Mysle, ze wydarzenie, ktore dokonalo sie w czasie Piedziesiatnicy jest jeszcze przed Toba.
      Potrzebny Ci chrzest w Duchu.
      Jan chrzcil woda, a Jezus Duchem.

      • Olka pisze:

        Uwierze w Twoja racje, Januszu, jak zobacze w tych komentarzach tchnienie Ducha od Jezusa. Nie po slowach, ale po owocach Ducha.
        Kazdy ma indywidualna droge, ale Duch jest ten sam.
        Owocem Ducha jest Pokoj, radosc, milosc, trzezwe myslenie, lagodnosc, wolnosc…
        Jestes nadal tym, ktory wola o uzdrowienie.
        Nie wiem czemu tyle cierpienia Cie spotkalo. Widocznie sa sfery w Twoim zyciu nad ktorymi Bog jeszcze nie przypieczetowal swojego autorytetu.
        Bogu zalezy na Tobie!
        Znam ludzi, ktorzy w swoim zyciu sa prawdziwymi charyzmatykami. Oni ponosza konsekwencje, krzyz Jezusa. Ale wiesz co w ich slowach nie ma nazekania, a radosc, bo pelnia wole Boga. Mimo, ze maja problemy finansowe, czy uwazani sa za dziwakow. Nie skupiaja sie na myslach o sobie typu- no tak cierpie. To jest krzyz, ktory niose. Nikt mnie nie rozumie, a inny sie myla-To jest pycha.
        Myslisz, ze Pawel skupual sie na tym „motywie”. On nie mial czasu o tym myslec. Dzialal.

        Wiesz jaka jest moja konsekwencja. wiem, ze Jezus jest realny w moim zyciu i mnie kocha. wiem co chce abym zrobila. Daje mi wolnosc.
        To tak jakby pytal- Nie mam kogo tam poslac.Moze zrobisz to. Nawet jezeli powiem nie, bo boje sie-to Bog mnie nie oskarza. Wiesz czemu mowie tak- nawet jak jest ciezko. Bo widze oczyma Jezusa.Widze jak Bogu na nich zalezy. Widze co chce abym powiedziala czy zrobila.
        Bog nigdy nie daje cierpienia ponad nasze sily. To cierpienie, ktore nas przerasta nie jest od Boga.
        Moja kolezanka cierpiala kilka lat na deporesje. Jej mama mogla powiedziec. Tak Bog mnie doswiadcza. Niose krzyz. Jestem wspoluczestnikiem cierpienia z Chrystusem. taka jest moja droga.
        Wiesz co- jak ja patrzylam w oczy jej mamie to widzialam smierc, pieklo- czyli samotnosc, lek , beznadzieje.
        To nie jest dzielo Boga.

        Widze do jakich ludzi mnie posyla.

        Oni

  6. Olka pisze:

    Super pomysl z filmem!!!;)

  7. Olka pisze:

    Juz wczesniej widzialam ten film….
    …….Bog jest Tym, ktory ozywia moje serce!!!!
    Zywy i prawdziwy!!!!
    Muzyka jest mega.

  8. Michał pisze:

    Wspaniała muzyka ,jaki to zespół i gdzie można dostać ich płyty.

  9. calkiem fajne, obrazowe porownanie zycia z Bogiem do harmonii jaka istnieje w muzyce. To uspokaja, ze chociaz zycie jest pelne walki, to jednak relacja z Panem wszechswiata moze byc nienaruszona, ciągła i dająca poczucie szczęścia, przynależności i bezpieczeństwa.

  10. ja pisze:

    Piękne, balsam dla mojego znękanego serca. Nachodzą mnie ciągle wątpliwości, tak jak każdego człowieka, który poszukuje prawdy. To był balsam dla mojej duszy. Dokładnie opisał to, całą istotę Boga, kim jest i co od nas oczekuje. wszystko w 10 minutowym filmiku. Dziękuje.

Skomentuj