Tylko wierzyć

Zbyszek w kategorii Słowo Dnia, 25 lut 2008, Skomentuj (6)

Jezus powiedział: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.

- Marka 11:24

Słowa Chrystusa to wielka, wręcz niewiarygodna w swojej wymowie obietnica. Jednak nam współczesnym o wiele trudniej uwierzyć w nią uwierzyć. Dlaczego? Prawo chroni nas przed utratą pracy, jesteśmy ubezpieczeni od nieszczęśliwych wypadków i kradzieży. O naszą emeryturą z lepszym bądź gorszym skutkiem dbają różnego rodzaju firmy ubezpieczeniowe. Ludzie współcześni Chrystusowi nie mieli takich przywilejów. Tylko czy zwiększone poczucie bezpieczeństwa, naprawdę pomaga nam zaufać Bogu?

Do refleksji:

  1. Czy łatwo przychodzi Ci ufać Chrystusowi? Dlaczego?
  2. Czy możesz podzielić się z użytkownikami serwisu przypadkami wysłuchanych modlitw?
Be Sociable, Share!

Tags: , , , ,

Komentarzy: 6 do wpisu “Tylko wierzyć”

  1. baran pisze:

    Daj mi JEZUSA.

  2. Piotr pisze:

    Bóg który mnie stworzył jest moim Bogiem – EHJEH ASZER EHJEH{Jestem Ktory Jestem) to podobieństwo Boga odciska sie we mnie wpisaną prawdą mojego istnienia. Kiedy on oczyszcza mnie z moich grzechów staje się do Niego jeszcze bardziej podobny w moim czlowieczenstwie bo Stwórca udoskonala swoje stworzenie tak bym ja mógł być jak on jes, abyśmy przebywali w sobie nawzajem tj. w KOMUNII OSÓB. Przez to mogę dawać Jezusa innym bo On jest we mnie wszelkim dobrem – ucze się tej wspołpracy razem z NIM.

  3. wojtas pisze:

    1. Przyznam się, że czasem gdy się modliłem, żeby Pan Jezus coś zmienił coś w moim życiu, to tak naprawdę nie chciałem tego. Po prostu bałem się, że to może boleć…

    2. Modliłem się kiedyś o odwagę, aby przyznać się do czegoś złego o sobie bardzo bliskiej mi osobie. Bardzo bałem się, że przez to wyznanie prawdy mogę tę osobę stracić, albo że już nigdy nie będzie w stanie mi zaufać. Wydawało mi się to wręcz niemożliwe do wykonania… Choć właściwie nie musiałem o tym opowiadać, to jednak dręczyło mnie życie w zakłamaniu. Więc modliłem się o odwagę… I pewnego dnia, bez żadnego przygotowywania, ni stąd ni zowąd, po prostu opowiedziałem jej prawdę o sobie… Dziwię się do dzisiaj, jak to się stało… Ale najlepsze jest w tym to, że wbrew wcześniejszym obawom, nie zostałem sam. Więcej, wiem, że jestem kochany mimo wszystko… I prawda jeszcze bardziej zbliżyła nas do siebie. Chwała Panu! :)

  4. Zinaida pisze:

    Wierny jest nasz Pan Jezus Chrystus swoim obietnicom zostawionym nam na stronach Biblii. Doświadczyłam wielokrotnie (to za mało powiedziane wielokrotnie) i doświadczam obietnic wysłuchania modlitwy na co dzień. Na prostym przykładzie chcę Wam pokazać jak Pan wysłuchuje modlitwy. Jestem m.in kierowcą i nauczyłam się że nigdy nie siadam za kierownicę, jeśli swojej drogi i mego bezpieczeństwa nie powierzę memu Panu, bo moja umiejętność to nic nie znaczy jeśli nie będzie przy mnie mego Pana. Miałam naście lat temu taki przypadek na drodze,że wiedziałam, że to cud że nie doszło do poważnej kolizji i że nikt nie ucierpiał. Byłam świadoma tego cudu i w gorącej modlitwie dziękowałam Panu za uratowanie od kolizji drogowej. Dostałam odpowiedź, w czasie snu, doszło mnie słowo od Pana, że kiedy tam przyjdę to zobaczę dopiero jak jestem chroniona. Po tym zdarzeniu wielokrotnie miałam różne doświadczenia na drodze ale ze wszystkich wyprowadzał mnie Pan szczęśliwie za co jestem bardzo wdzięczna memu Panu Jezusowi Chrystusowi i on jest moim pomocnikiem w czasie jazdy samochodem.
    Jeśli szczerze Bogu ufamy i prosimy z wiarą to zawsze Pan wysłucha modlitwy.
    Apostoł Jakub pisze w swoim liście „A jeśli komu brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej.” Jak.1:5-6
    Jakub dalej tłumaczy czemu niektórzy nie otrzymują odpowiedzi na modlitwy.”Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego, że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności”. Jak.4:3

  5. Małgosia pisze:

    Bardzo ciężko w współczesnym świecie ufać. Ciągle gdzieś spotykają Nas niespodzianki, my sami chcemy kontrolować nasze życie, mamy własne plany. Ciężko uwierzyć, że Bóg jest z nami cały czas i słucha naszych modlitw. Wiem jednak, że w Jezusie jest cała nasza nadzieja. Przyznam szczerze, że Bóg wiele razy wysłuchał moich próśb. Modliłam się o dobrego męża i dostałam, to był wielki cud. To dzięki Bogu dostałam się na wymarzone studia, ukończyłam i pracuje w zawodzie. Doświadczałam namacalnie w swoim życiu wysłuchanie modlitw przez Boga. Byłam świadkiem nawróceń ludzi o które się gorąco modliłam.Teraz niestety choruje, i nie jest mi łatwo z tym żyć. Jestem młodą osobą o tym bardziej mocno mnie to dotyka. Modlę się do Boga o pomoc i wierzę, że on ze mną w tym jest a doświadczanie tej choroby przybliża mnie do niego. Ufam mu , że to co się dzieje w moim zyciu jest dobre i on w tym trwa ze mną i moją rodziną. Ufam Panu, bo tylko jemu tak naprawdę warto zawierzyć własne życie. Pomimo, że nie raz jest bardzo trudno.

  6. Joanna Vostenakova pisze:

    1. Staliśmy się bardzo „dorośli”. Wszystko sami, za wszystko odpowiadamy, o wszystko się staramy. Trudno być znowu dzieckiem, całkowicie zależnym od Ojca. Gdzieś wytracilła się bezinteresowność, wszystko jest „za coś”, nic zadarmo. Dlatego tak trudno mi przyjąć coś zadarmo, tylko dlatego. że ja jestem ja, że jestem kochanym dzieckiem (jako dziecko też musiałam sobie wszystko zasłużyć). Ufam Chrystusowi, ale jest to „ufność kontrolowana”. Kiedyś przyrównałam to do sytuacji, gdy wspinam się na wysoką górę a Jezus trzyma koniec liny. Ufam Mu, że mnie utrzyma w przypadku odpadnięcia od skały, ale nie na tyle, żebym odważyła się wspinać z zamkniętymi oczami, polegając tylko na jego prowadzeniu.
    2. Wyrosłam w rodzinie ateistycznej. Tylko babcia starała się o nasze wychowanie chrześcijańskie, co nie przyniosło zbat dobrych owoców. W czasie studiów stwierdziłam, że nie potrzebuję Boga, dam sobie radę sama. Potem wyszłam za mąż, ślub mieliśmy w urzędzie. Po wielu latach, dzięki własnym dziecio, znowu odkryłam Boga. Bardzo mi przeszkadzało, że nie mam ślubu kościelnego. Prosiłam męża, jeśli nie byłoby to możliwe. On twierdził, że poco nam to. Jesteśmy już ponad 20lat razem, a przecież ślub kościelny nic nie zmieni. Po wielu miesiącach modlitwy i rozmów z mężem postanowiłam wszystko powierzyć Bogu. Powiedziałam Mu: „Ja zrobiłam wszystko, co mogłam. Teraz Twoja kolej. Niech wszystko będzie jak Ty chcesz”. I stał się cud. Po niecałym tygodniu mąń sam spytał się: „To kiedy chcesz ten ślub?” I było oj było. Chwała Jezusowi!!!!

Skomentuj