Wymogi uczniostwa

Wabaj w kategorii Porady Dobrego Życia, 6 mar 2008, Skomentuj (48)

Każdy naśladowca Chrystusa musi jasno wiedzieć: Czego się zaprzeć? Co wziąć? I kogo naśladować? „A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie”.

- Marka 8:34

Do refleksji:

  1. Czego mamy się zaprzeć?
  2. Kogo naśladować?
  3. Jak można „wziąć swój krzyż” i naśladować Chrystusa?
Be Sociable, Share!

Tags: , , , , ,

Komentarzy: 48 do wpisu “Wymogi uczniostwa”

  1. bozena pisze:

    No widzisz mozna powiedziec,ze spodziewalam sie podobnej odpowiedzi ale to dobrze poniewaz Ci odpowiem nie uzylam interpretacji,ze moim Bogiem jest corka czy znajomi ale to oni mi pokazali droge a to roznica,to wlasnie takie przetwazanie informacji rodzi hipokrytow poniewaz patrza nie w tym kierunku ,jak Ty.
    I kazdy bedzie naginal swa interpretacje do swego mimo,ze nie uzylam sformuowan jak Ty to przyjales,a skoro przyjales taka forme to musisz miec i podstawe do tego czy nie tak baran i w rzeczy samej skoro ptrzyjales to postaraj sie sam odpowiedziec na to czemu tak wybrales

  2. JANUSZ pisze:

    Do przemyśleń
    Ramzes=RA(bóg-RA);MZES(należący do) – należący do boga RA
    MOJŻESZ=MOZES=MZES=”należący do” – do nikogo(w skojażeniu)-imię szczątkowe, okreslające kogoś kto nie należy do nikogo. A czyz Bóg nie miał podobnego Imienia – JESTEM KTORY JESTEM-EHJEH ASZER EHJEH.
    Czy należymy do Boga, czy raczej jestesmy bezimienni w wierze pomimo naszych katolickich nadanych na chrzczie i bierzmowaniu IMION. Czy to nie sam Stwórca nam je nadał w konkretnej okoliczności? dziękuję mu za .to uczestnicząc w EUCHARYSTII.
    Eucharystia – z greckiego EUCHARISTIA = dziękczynienie; EUCHARISTEIN(gr) = dzięki czyni

  3. EWA pisze:

    Szukaj a znajdzies, tylko szukaj wlasciwie, ale nie winowajców twoich problemów, których chcesz oskarzać pod przykrywką czy w skorze BARANA, poza tym jestes w tym jakimś mitem z mitologii o Barankach szukających choćby soczystej trawy, a przecież masz ją pod swoimi stopami, jeżeli nie rpzumiesz, to kto z kogo robi baranka-chcesz być widoczny – no przeciesz jesteś ala tylko w swojej ksywce nie iwadomo co tak naprawdę znaczącej – ja jestem EWA

  4. baran pisze:

    Czy Twoim BOGIEM jest Twoja córka i jej znajomi?Oni dają Ci wiarę?Czy w nich spotykasz prawdziwego BOGA?Nie mam zamiaru kogo kolwiek potępiac.Chcę pozna prawdę o SŁOWIE,które stało się ciałem w Twoim życiu.To jest Ewangelia,której szukam.

  5. bozena pisze:

    Kiedys mialam podobne watpliwosci co znaczy szukajcie a znajdziecie,moze jeszcze to jest we mnie ta watpliwosc,wszystko zalezy indywidualnie od potrzeb czego sie pragnie widzisz duzo ludzi spotkamy na swej drodze inni sa mniej wierzacy ,inni fanatycy,inni pseudokatolicy masa hipokrytow,masa ludzi,ktore naginaja pismo dla wlasnych potrzeb czy korzysci,spotkaj sie np,z kims innym niz katolik a poznasz sedno,ktorym sie teraz bawisz wszystko zalezy od tego czego oczekujesz i szukasz,,znam czlowieka,ktory nie wierzy w Boga ale tez nie podwaza Go pewne wartosci wynosi sie z domu mozna dziecko skrzywdzic a mozna i wspomoc,moja corka zostala Adwentystka nigdy sie od niej nie odwrocilam zbyt ja kochalam by stracic ale nie stracilam bo nie robila nic zlego poznala Boga i jest wierna Jego drodze,prawdzie.
    Wiekszosc rodzicow odwraca sie od dzieci,ktore znalazly inna forme dla siebie to nic zlego,to sa male gniazdka,ktore sieja zgode,spokoj ale nie sa rozumiani przez bliskich i innych ludzi bo jestemy takim narodem,,,mozna by polemizowac w temacie jak widzisz obszernosc jego zalezy od nas,od szukania i poznawania i od Ciebie zalezy jak do tego podejdziesz,,,,zycze Ci bys odrobine trafil na kogos kto Ci lepiej przekaze to czego szukasz,jak widzisz jestem szczera osoba czy to uszanujesz trudno mi powiedzic ale tez nie potepiaj prosze kazdy szuka to czego jemu brakuje i niech tak zostanie niczego zlego Bog nie nauczy wrecz odwrotnie,powodzenie baran

  6. bozena pisze:

    Ale ja jestem prawdziwa wszystko zalezy od stopnia,ktorego szukasz widzisz nie moge z Toba polemizowac az tak bardzo poniewaz moj krok raczkuje w szukaniu i wciaz szukam ale znalazlam przedsionek milosierdzia i wiem co jest wiara w Boga,szukanie jej uczenie sie kazdego moze nawet dnia,otworz serce,na piekno,ktore nas otacza czy umiesz sie z tego cieszyc,czy to ,ze zyjesz nie ma dowodu na cos pieknego nawet to,ze teraz piszesz choc niczego Cie nie naucze bo tez wciaz szukam ale to nie znaczy,ze nie ma Boga,,wiele rzeczy przezylam i wiem ,ze gdzies opatrznosc czuwala nad nami,,corka wiary-tak ona taka jest moja corka,to ona i jej podobni z uporem maniakow stawali na mej drodze by mi pokazac,ze jest Bog oni mnie nauczyli i zapewniam Cie to nie fanatyzm ale ufnosc,ktora pokladaja w Bogu,sprobuj spojrzec z potrzeby serca dlaczego wziales udzial w tym co robisz piszac,nie przekaze Ci potegi slowa jeszcze wiele przedemna mam nadzieje,,,,jak Ty uwazasz

  7. baran pisze:

    Powiedz wreszcie gdzie znalazłas swego Boga.Słowo mówi SZUKAJCIE A ZNAJDZIECIE.Więc szukam.Co w tym szukaniu nieprzyzwoitego?Kto Cię nauczył wiary?Kto to jest „córka wiary”?Bożena,proszę Cię bądz prawdziwa.Jeśli wiesz jak spotka się z BOGIM to podaj namiary?Czekam w nadziei z uporem barana.

  8. bozena pisze:

    Widzisz takim baranem jak Ty i ja bylam do tego niedouczonym jesli chodzi o Boga,w kosciele i na religii uczyli nas jako dzieci,ze Pan Bog karze
    mieli ksieza ciemnogrod do manipulowania nami i wykorzystywali te sile na swoja strone.
    Jesli chcesz cos w zyciu zmienic zacznij od siebie,od szukania w sobie,poznania siebie a nie kpij z Boga to nie przyzwoite jezeli nie wierzysz to mniej na tyle przyzwoitosci i zamknij ten rozdzial ale na Twoim miejscu zaczelabym szukac Jego spotkania i milosierdzie naszego Ojca to piekna rzecz,nauczyla mnie tego corka wiary,szukania prawdy i wiem,ze nie jestem sama ,ze jest Pan Jezus nasz oredownik,ktory bezwzgledu co zrobimy umie nam przebaczyc.
    Tak jak dla Kasi,tak i dla Ciebie jest ten sam Bog czy dla mnie,czasem przez przeciwnosci i slaba wiare zamykamy dostep do poznania slowa Bozegozycze Ci bys doznal tej pieknej laski od naszego Stworcy a nie zapomnisz nigdy zapewniam,,,i nie badz baranem szkoda zycia

  9. baran pisze:

    Nic z tego nie rozumię.Jestem zbyt głupi by szukac kogoś kogo nieznam.Kasiu kto jest Twoim Bogiem?

  10. Kasia pisze:

    Odpowiedź masz na innych komentarzach – dobrze szukaj i czytaj.
    Szczęść ci BOŻE.

  11. baran pisze:

    Czy zna ktoś prawdziwego Boga?Jaki jest Jego adres,nr.telefonu,email?

  12. bozena pisze:

    Witaj Jolu
    Moja bohaterka jest bardzo skromna kobieta Ellem White,podobne walory wiary i niepodwazalnej milosci do Boga,jej piekna ksiazka Ostatni Boj-,polecam jak i wiele innych jej ksiazek.
    Tak Jolu czasem dzieci pokazuja nam droge ,ktora mozemy pojsc a to przeciez my rodzice bynajmiej ja powinnam nauczyc moje corki tego co one mnie ucza one,,.Czy mozna cos dodac.
    Milo mi Jolu,ze piszemy do siebie czasem taki swiezy powiew czlowieczenstwa potrafi dac moc w rozumieu i zglebieniu samej siebie,.
    Tobie i Twojej rodzinie opieki zycze naszego Pana i blogoslawienstwa na kazdy dzien w Chrystusie Jezusie,milo mi,ze sa ludzie jeszcze co nie wstydza sie ufac i polegac na Bogu,,,,dziekuje Jolu milo mi.

  13. JolkaJolka pisze:

    tak jest. to tak jak powiedziała Corie ten Boom, Holenderka która wczasie wojny za przechowywanie Żydów razem zcała swoja rodziną wylądowała w Oświęcimiu i tam straciła wstraszny sposób swojego ukochanego ojca oraz siostrę ( opisuje to w ” Bezpiecznej kryjówce”) cytuje”To na czym sie koncentrujesz decyduje otym co czujesz: jesli patrzysz na to jaki jest świat czujesz przygnębienie, jesli zajrzysz wgłąb siebie zaniepokoisz się, ale jesli skierujesz wzrok na Jezusa odczujesz pokój” i nie może byc inaczej bo to co Corrie przeszła to sie w glowie nie mieści, tyle cierpienia, upokorzeń co by wystarczylo na całe miasto a mimo wszystko mało że nie zwatpiła to jeszcze dzieliła sie po wojnie swoja wiarą w wielu krajach. To dowód na to że MOŻNA a skoro my tego nie doświadczamy tznaczy że za bardzo trzymamy sie siebie a tak naprawde nie oddajemy sie w calości Jezusowi, bo jasne że Corrie swoimi siłami nie byłaby wstanie TAK UFAĆ przezywając tragedie i wkońcu przebaczyć. Blogosławię Cie i zostań z Bogiem. Moja córka również zmieniła wyznanie i całej naszej rodzinie wyszlo to na dobre pod każdym względem :)

  14. bozena pisze:

    Tylko czasem tak ciezko jesli te drogi nasze sa uslane tylko ciepieniem na wlasne zyczenie czasem,odpedzic mysli i slierowac je w strone Boga,a moze wtedy wlasnie sie powinno

  15. bozena pisze:

    Witaj Jolu
    Dziekuje Ci za mile slowa mimo,ze sama masz smutek w sercu.
    Dziekuje za rade wpisywania w formie dziennika sprobuje naturalnie,ze tak.
    Jolu ja wiem,ze mimo mej niewiary czy nie wierzeniu Bog jednak gdzies tam byl blisko tyle tylko,ze moje serce jak umysl byl zamkniety na slowo Pana a juz napewno na opieke zawsze uwazalam,ze jestem dzieckiem tego gorszego Boga,,,smieszne prawda.
    Od 3 lat jestem na etapie wiary w Pana,dzieki mojej corce i jej podobnym co pokazali i nauczyli mnie innego spojrzenia w te strone,wiem tez ,ze szatan ma pole do popisu jesli nasza wiara w Bogu zachwieje grunt.
    Jolu pomodle sie za Twoj smutek w sercu i niech nam Bog bedzie z nami tymi ,ktorzy Go szukaja i pokladaj nadzieje,,z Bogiem Jolu

  16. JolkaJolka pisze:

    Bożenka, ja równiez zazdroszcze tym, którzy maja tak silna wiarę, a ja po prostu czuje że tak naprawdę żyje w grzechu bo praktycznie słabo ufam Panu. A mam w zyciu wiele przykładów wskazujących na Jego opiekę nad moja rodziną, szczególnie dziećmi, ale po iedługim czasie zachwytu nad Jego Sercem, przy trudniejszym doświadczeniu znowu wpadam w panikę i lęk mnie pożera chociaż przecież wiem że nie jestem sama i mnie nie opuści ten któremu zawierzyłam swoje życie. Myslę że diabeł tu ma wielkie pole do działania bo napędza tak dla mnie bolesne sytuacje i tak wydawać by sie mogły bezsensowne że tylko płakać. Wprawdzie
    slepy kulawemu wiele nie pomoże, ale przynajmnie zrozumie, choc słaba to dla Ciebie pociecha. moge jedynie poradzic ci to co mnie znajomi poradzili żebym zapisywała slady działania Boga wmoim zyciu i tez odpowiedzi na modlitwy( niekoniecznie oczywiście wg naszego chcenia) ai po jakims czasie , np. po roku, w razie trudnego doświadczenia gdy znowu wpadamy w niewiarę, czytamy nasze zapiski i budujemy znowu nasza wiarę. naprawde pomaga, ze mna byloby dużo gorzej. Niech dobry nasz Bóg pomoże ci znależc pracę wg Jego pomysłu i da ci łaskę wzrastania wwierze, szczerze ci zycze i prosze równiez pomódl sie za mnie, żeby Bóg jakoś rozwiązał problem który mnie teraz pogrążył w smutku i beznadziei i po ludzku nie ma nadziei an wylezienie ztego doła.

  17. bozena pisze:

    Pan jest moim pasterzem to jeden z ulubionych fragmenetow,z psalm.
    Kiedys nie wierzylam w Boga ocenialam Go na podstawie ludzi chodzacych do kosciola,,z wlasnego zycia tez mialam zly przyklad wiec moze w tamtym okresie nie bylo we mnie tej wiary,ze to nie Bog lecz ludzie postepuja inaczej niz powinni,moja corka jest Adwentystka z mezem i to ona pokazala mi mojego Boga,ze jest sliczny ,milosierny,umie przebaczac jak nikt,dzieki niej wiem duzo teraz wierze lecz tak malo czasu poswiecam dla Niego czytajac Biblie,dzis sobota Panski dzien wiec zycze spokojnego sabatu wszystkim szukajacym i tym ,ktorzy juz znalezli droge do Boga,pomodlcie sie za mnie prosze,bym mogla znalesc prace dziekuje

  18. Agnieszka pisze:

    Czasem „zaparcie się samego siebie” oznacza otwarcie się i podniesienie głowy…. „dźwiganie swojego krzyża” jest równoznaczne z odwagą bycia, a „naśladowanie Jego” to pozostawienie niepewności daleko za sobą…. nie zawsze jest to wykonalne….

  19. Józek pisze:

    Jezus jest moim pasterzem.
    «Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego [...] Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną» (Ps 23 [22], 1.4). Prawdziwym pasterzem jest Ten, który zna także drogę, która wiedzie przez dolinę śmierci; Ten, który nawet na drodze całkowitej samotności, na której nikt nie może mi towarzyszyć, idzie ze mną i prowadzi mnie, abym ją pokonał. On sam przeszedł tę drogę, zszedł do królestwa śmierci, a zwyciężywszy śmierć, powrócił stamtąd, aby teraz towarzyszyć nam i by dać nam pewność, że razem z Nim można tę drogę odnaleźć. Świadomość, że istnieje Ten, kto również w śmierci mi towarzyszy i którego «kij i laska dodają mi pociechy», tak że «zła się nie ulęknę» (por. Ps 23, 4), stała się nową «nadzieją» wschodzącą w życiu wierzących.

  20. bozena pisze:

    Zgadzam sie ze wsztstkimi,ktorzy tak madrze i pieknie pisza mnie wciaz brak tej sily przewodniej w niesieniu krzyza,jakze Wam zazdroszcze tej sily,ktora macie w sobie,wiem ,ze bez naszego Pana nie ma zyia,wiem ze trzeba umiec isc za slowem ale jest tyle po drodze niepowodzen,ze gdzies ucieka ta wiara zdasje sobie z tego sprawe,ze to zle jesli umknie mysl o Bogu u mnie,nie umie jeszcze sluchac mimo wieku slowa Pana natomiast wiem,ze jestem Jego dzieckiem,wiem ze mnie kocha i nigdy nie opusci jesli ja sama tego nie zrobie,chcialabym popisac z kims na temat naszego Zbawcy,naszego niebianskiego Ojca,ktory niczego nie oczekuje procz wiary i zycia z Nim na codzien,zazdroszcze Wam tej silnej wiary,ktorej mnie brak,wszystkim zycze sobie tez blogoslawienstwa naszego Pana Jezusa Chrystusa dobrego sabatu,

  21. hanna pisze:

    Nie jest łatwo zaprzeć się samego siebie, gdy świat wciąż bombarduje nas, na pozór niewinnymi – ale jednak – pokusami. Chciałoby się mieć TO i TAMTO, chciałoby się pójść TU i TAM, chciałoby się zrobić TO czy TAMTO (i nie mam wcale na myśli rzeczy złych, niepożytecznych, czy niezgodnych z nauczaniem biblijnym) – a tymczasem szatan, przeciwnik nasz i Boga, wykrada nam ten cenny czas, energię i środki, które moglibyśmy spożytkować w lepszy sposób. Robiąc coś dla bliźniego, robimy to dla Boga(Mt.25, 35-40), a inaczej, to tylko dla siebie. Myślę, że jest to też swojego rodzaju zaparcie się siebie. I wiem, że nie jest to łatwe. Nie łatwe, ale i nie niemożliwe. Dlaczego? Bo jesteśmy po stronie ZWYCIĘSCY! ON da nam siłę do dźwigania krzyża, ON da nam moc, by pokonać przeciwnika i pójść za NIM, by GO naśladować!
    Z chrześcijańskim pozdrowieniem,
    Hanna

  22. Zdzisek pisze:

    O TYM, JAK MAŁO JEST TYCH, CO MIŁUJĄ KRZYŻ JEZUSOWY

    1. Wielu ma dzisiaj Jezus tych, co kochają Jego Królestwo niebieskie, ale mało takich, którzy dźwigaliby Jego krzyż. Wielu ma spragnionych Jego pocieszenia, lecz mało pragnących dzielić z Nim ból. Wielu znajdzie przyjaciół do stołu, ale mało do postu.
    Wszyscy chcą się z Nim cieszyć, mało pragnie dla Niego i z Nim cierpieć. Wielu idzie za Jezusem do momentu łamania chleba, lecz niewielu aż do wychylenia kielicha męki. Wielu podziwia Jego cuda, mało postępuje za hańbą krzyża.
    Wielu kocha Jezusa, dopóki nie zjawią się trudności. Wielu Go chwali i błogosławi, dopóki otrzymuje od Niego jakieś łaski. Gdy zaś Jezus się ukryje i choć na chwilę ich opuści, skarżą się albo całkiem upadają na duchu.
    2. Kto kocha Jezusa dla Jezusa, a nie dla własnego zadowolenia, błogosławi Go i w męce, i w bólu serca tak samo, jak w uniesieniu radości. A nawet gdyby Jezus nigdy nie zechciał zesłać mu pociechy, i tak by Go zawsze chwalił i dziękował.

    3. O, jak wiele może czysta miłość Jezusa bez domieszki żadnego własnego dobra czy miłości!
    Czyż ci, co tylko samej pociechy szukają, nie powinni się nazywać płatnymi wyrobnikami? Czyż nie kochają bardziej siebie niż Chrystusa ci, co mają na oku tylko własną wygodę i korzyść? Gdzież jest ten, kto pragnie służyć Bogu za darmo?

    4. Rzadko spotyka się kogoś tak uduchowionego, aby był ogołocony ze wszystkiego. Któż znajdzie prawdziwie ubogiego duchem i wolnego od wszelkich przywiązań? Daleko on i bezgraniczna jego cena. Chociażby człowiek oddał całą swoją istotę – nic to jest. A choćby czynił wielką pokutę, i to mało.
    I choćby zdobył wielką wiedzę, jeszcze mu daleko. I choćby odznaczał się wielką cnotą i głęboką pobożnością, jeszcze wiele mu brak, a właściwie brak mu jednej rzeczy, najpotrzebniejszej. Jakiej? Aby, porzuciwszy wszystko, siebie także porzucił, z siebie samego się wyzuł całkowicie i nic nie zatrzymał dla siebie z miłości własnej. I niechby wiedział, że kiedy uczynił już wszystko, co powinien był uczynić, nie uczynił nic zgoła.

    5. Nie ceń sobie za bardzo tego nawet, co bardzo może być cenione, ale mów, żeś sługą nieużytecznym w prawdzie, jak mówi sama prawda: Gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie: Słudzy my nieużyteczni.
    Wówczas będziesz naprawdę ubogi w duchu i nagi i będziesz mógł rzec z Psalmistą: Bom jest samotny i ubogi. A jednak któż jest bogatszy, kto możniejszy i bardziej wolny niż ten, kto siebie samego i wszystko swoje umiał porzucić i najgłębiej się poniżyć?

  23. Adam pisze:

    Nesamowita łaska spoczywa na tych którzy zapragneli pujść za Jezusem.Wiedząc doskonale, że będzie trzieba zaprzeć się samego siebie i włożyć na siebie ciężar krzyża oraz naśladować Zbawcę..W ówczesnym życiu spotyka ludzi wieżących dużo przeszkud i doświadczeń ze strony ”świata”, więc Jezus nie ukrywa, że będzie lekko i namawia nas abyśmy całkowicie położyli nadziejie w Nim. A On nigdy nie da nam cięższego brzeminia, które byśmy niezdołali ponieść. Tak więc życie Chrześcijanina jest wielką wedrówką i przygodą u boku Chrystusa, zmierzającą do życia wiecznego. ALLELUJA!

  24. Robert pisze:

    Zaprzeć się samego siebie to tyle, co wyzbyć się tego wszystkiego, co egoistyczne, co dotyczy tylko nas. To także skończenie z myśleniem wyłącznie doczesnym, zerwanie więzi z filozofią materialistyczną. Gdy Jezus Chrystus jest „Droga, Prawdą i Życiem”, znaczy to pójście tą właśnie drogą.

  25. wioletta pisze:

    Czesto jest tak, ze nie chce juz dalej dzwigac swego krzyza, bo jest niewygodny, bo zbytnio przygniata, bo niesie ze soba duzo cierpienia i tak naprawde chcialabym sie go juz dawno pozbyc. We wszystkim jednak wola Pana. Wierze, ze moj krzyz ma swoj sens, a moim zadaniem jest wytrwac w jego dzwiganiu z pomoca Chrystusa. Bo kazdy krzyz niesie ze soba tez zmartwychwstanie, nie tylko cierpienie. Sobie i innym zycze wytrwania w dzwiganiu swego krzyza i nieustajacej nadziei w moc i milosierdzie Pana dla zatwardzialych serc.

Skomentuj