Apostoł Paweł napisał: Mając żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni!
- 1 List do Tymoteusza 6:8
Spójrz przez chwilę na to, co masz. Czy masz co jeść, gdzie mieszkać, czy masz się w co ubrać itp.? Czy potrafisz za to dziękować Bogu? Potrafisz się z tego cieszyć? Czy też ciągle porównujesz się z innymi i dostrzegasz tylko braki? Może Twój dom albo pokój jest za ciasny, może nie jest tak ładnie umeblowany jak byś chciał, Twoja komórka, komputer lub rower nie są najlepszej jakości, a Twoje ubrania nie są z najwyższej półki w sklepie, lecz tylko z wyprzedaży. Może nie jadasz w najdroższych restauracjach, tylko na szkolnej stołówce lub w domu i nie jest to kawior, tylko zwykły szpinak.
Z pewnością mógłbyś mieć więcej, ale czy to sprawi, że będziesz szczęśliwszy? Że będziesz bardziej zadowolony? Pomyśl nad tym i odpowiedz sobie szczerze. Zadowolenie i szczęście nie zależą od stanu konta, lecz od tego, czy potrafimy się cieszyć z małych rzeczy i czy jesteśmy za nie wdzięczni Panu Bogu. Naucz się dziękować za małe rzeczy!
Do refleksji:
- Od czego zależy zadowolenie?
- Czy potrafisz się cieszyć z tego, co masz?
- Czy powyższy werset to zachęta do minimalizmu?
Tags: Bogactwo, Dziękczynienie, Minimalizm, Paweł, Szczęście, Wdzięczność, Zadowolenie, Życie


Wady błędnowierców – (1Tm 6, 3-10)
3 Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, 4 jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, 5 ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i którym brak prawdy – ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku. 6 Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy. 7 Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść. 8 Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! 9 A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę2 oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. 10 Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami.
Temat nie jest łatwy. Faktycznie łatwo filozofować gdy się ma wszystko. Ja mam to co mi potrzeba i jestem za to wdzięczny Bogu. Pozwólcie jednak, że podzielę się moimi przemyśleniami (być może trochę chaotyczne).
Zgadzam się, że ważne aby cieszyć się z tych małych rzeczy, z małych radości. Do tego jednak trzeba dojrzeć, a to wymaga czasu. Dzisiaj wiem co dla mnie jest najważniejsze i jeżeli ktoś przesadnie cieszy się z rzeczy materialnych to na mnie to nie działa. Bo rzeczy materialne w dłuższej perspektywie nie są najważniejsze, są potrzebne, ale nie najważniejsze. Mam w rodzinie takie osoby, które są bardzo biedne, ale dużo bardziej szczęśliwe od tych bogatych. Ja sam nieraz miałem problem z tym, że koledzy jeżdżą lepszymi samochodami, mają więcej kasy, w knajpie mogą sobie dużo więcej wydać. Nie czułem się najlepiej, wiedząc, że nie mam pieniędzy na restaurację, taksówkę, wyjazdy na narty. Dojrzałem jednak. Teraz wiem, że gdy mniej człowiek „goni” za pieniądzem czując zazdrość tym szybciej i łatwiej pieniądz do niego przychodzi. Tym częściej człowiek cieszy się z mniejszych spraw.
Nie jest łatwo jednak dla młodego człowieka, który dopiero kształtuje swój charakter i swoje sumienie. Dla kogoś kto na codzień spotyka się z rówieśnikami, którzy oceniają człowieka często wg tego jak jest ubrany, co ma itp.. A wiemy, że dzieci i młodzież potrafią być w tym względzie bezlitosne, choć często robią to nawet nieświadomie. Podobnie jest u dorosłych, tyle, że wówczas jesteśmy bardziej dojrzali i nie muszą nas już jakieś ukąśliwe uwagi dotyczące ubioru tak boleć.
Ze swojej strony mogę jedynie powiedzieć, że warto ufać Bogu, zawierzać mu wszelkie sprawy. Warto marzyć i modlić się z przekonaniem, że nasze modlitwy będą wysłuchane – „szukajcie a znajdziecie, proście, a będzie Wam dane”, „wszystko o co się modlicie i w pełni wierzycie będzie Wam dane”.
Polecam tutaj książkę „Zbyt zajęci aby się nie modlić” – rewelacyjna, dotycząca modlitwy. Mówiąca o tym, dlaczego nasze modlitwy często nie są wysłuchiwane (wg nas). Wg autora Pan Bóg mówi NIE dla naszych próśb:
- bo są egoistyczne;
- bo modlimy się lecz nie wierzymy, że Pan na wysłucha;
- bo wie, że nie przyniosą nam prawdziwej radości.
Czasami słyszymy NIE, a Pan Bóg mówi: jeszcze NIE, tzn. przyjdzie czas, że modlitwa Twoja będzie wysłuchana, ale to Pan zdecyduje kiedy ta chwila nadejdzie.
Trzeba się modlić i mieć marzenia. Trzeba te marzenia realizować. Dużo od nas zależy, często jednak narzekamy zamiast wziąć się w garść. A od nas tak wiele zależy. Trzeba cieszyć się z małych rzeczy, nie należy jednak na małych poprzestawać (przypowieść o talentach – trzeba je mnożyć).
Jak odgadnąć co my możemy zrobić a czego nie, co od nas zależy? BARDZO DUŻO!!! Polecam świetną modlitwę, która mi w tym pomogła: „Boże, obdarz mnie spokojem, abym zaakceptował rzeczy, których nie mogę zmienić; odwagą, bym zmienił rzeczy, które zmienić mogę; mądrością bym umiał je rozróżnić”.
Pozdrawiam, ufajcie Bogu, On naprawdę prowadzi do prawdziwej radości :-)
No właśnie w tej Kanapce dostałam praktycznie jedno z najważniejszych przesłań;) bo w życiu chodzi przecież o to, aby potrafić się cieszyć z rzeczy najmniejszych, reszta przychodzi sama. Bo ten, kto umie się cieszyć chociażby z jakieś drobnej rzeczy, będzie umiał takrze cieszyć się i z rzeczy największych. Bardzo trafnie sformułował to także JP II, pisząc: „ Człowiek jest wielki nie przez to co ma , lecz przez to kim jest. Nie przez to co posiada, lecz przez to czym potrafi dzielić się z innymi.” Bardzo trafne. Pozdrawiam:)
Cieszę się, że piszesz swoje uwagi, bo to jest bardzo cenne. Nie mogę się jednak z Tobą zgodzić z tym, że chodzi w tym tekście o to, że kasa nie jest potrzebna do życia. Oczywiście brak pieniędzy bardzo utrudnia życie. To słowo jest skierowane do tych, którzy mają co ubrać, gdzie mieszkać i co jeść (przeczytaj jeszcze raz 1 Tymoteusz 6,8) :). O co więc chodzi? O to, żeby dostrzegać to, co się ma i dziękować nawet za małe rzeczy. To nie jest mój wymysł. To jest zapisane w Słowie Bożym. Jestem przekonana, że ciagłe narzekanie na braki na pewno nie uczyni nikogo szczęśliwszym. Jeżeli nie potrafimy być wdzięczni za drobnostki, jeżeli się tego nie nauczymy mając niewiele, to z pewnością nie bylibyśmy wdzięczni nawet wtedy, gdybyśmy mieli wszystkiego pod dostatkiem. Nie wiem czy zwróciłaś uwagę na to, że osoby, które nie żyją na najwyższym poziomie są często szczęśliwsze od tych, którzy mają góry złota. A swoją drogą to ja też muszę się martwić o to, co włożyć do garnka i nie stać mnie na markowe ciuchy. Wiem też, co znaczy chodzić gorzej ubranym od swoich rówieśników i nie mieć tego, co inni. Ale staram się żyć najlepiej jak potrafię, cieszyć się z tego, co mam i nie porównywać się zbyt często z tymi, którzy mają więcej (chociaż i mnie to czasem dopada). Pozdrawiam:)
hm wiecie co nie wiem kto to pisze…ja czasem Bogu dizekuje…ale to nie tak łatwo….łatwo Ci człowieku napisac ze kasy nie trzeba duzo…jesli masz to co potrzeba koniecznie
ja wiem jak to jest jak sie czuje człwoiek
gdy znajomi smieja sie z ciuchow
to ciezkie
nie chodzi o marke ogolnie o jakosc buty kupione nawet za stowe bywaja zalosne nop z deichmana kurtka…no takie czasy mnie nie obchodzi marka ale jakosc a niestety markla daje szanse na jakosc dobra
nie ma na codzien kilku zl na picie kino czy cos
bywalo gorzej wiec sie ciesze…ale
niestety
blagam jak piszecie wczujcie sie w to jak zyje osoba bez kasy bo macie racje ze nie najwazniejsza kasa…ale niestety bardzo przeszkadza jej brak
gdy niestac na glupia maszynke do golenia czy spodnie czy buty klurtke podstawowe;(
macie racje ze trzeba doceniac co sie ma bo wielu ma stokroc gorzej glulduja itp
ale na nasze zycie tu w polsce w moim przypadku w wawie majac przyjaciol ktorzy chodza w porzasndyhc ciuchach i nie martwia sie co w lodowce bedzie bo to rodzice zalatiwaja i nie brak…
pamietam czasy gdy zbiealismy sie rodzenstwem na kielbaski zeby na kolacje cos bylo.jest lepiej obecnie fakt Bóg sie zatroszczyl On dba o nas to widze…jednak trzeba barfdzo delikjatnie pisac i wrazliwie z tym ze kasy nie trzeba ze dziekowac za to co sie ma ale nie zrozumie problemu osoba ktora na codzien nie martwi sie co wlozyc do garnka w co sie ubrac bo np nie ma skarpetek czy majtek glupia sprawa nie?
glupia ale jakze wstydliwa zwlaszcza w gronie znajomych Ze szkoly pamietam ile bylo placzu i martwienia sie co powiedza w szkole na ten czy inny ciuch
meczy mnie slodkie pisanie i gadanie o rzeczach ktorych sie nie doswiadcza to nie ochszan lecz delikatna uwaga i moje zdanie ok?
pozdrawiam bo ogolnie ciesze sie z tego slowa jakie dostaje i czesto trafia do mnie;)