Jezus powiedział: Jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka (tkwi) w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
- Ewangelia Mateusza 7:4-5
Pewnie nie raz widziałeś już belkę i drzazgę. Gdyby ktoś zapytał Cię o różnicę między nimi, to z pewnością pierwszą, która przyszłaby Ci na myśl byłby rozmiar. Spróbuj sobie wyobrazić, że masz w oku belkę, a np. Twój kolega drzazgę. Przykład ten może Ci się wydawać niecodzienny, a nawet wręcz niemożliwy. O co więc Panu Jezusowi chodziło? Chciał On wskazać na to, że czasami próbujemy na siłę korygować innych ludzi, ich zachowanie, a nasze postępowanie często jest o wiele gorsze od postępowania tych, którym chcemy pomóc.
Każdy człowiek najpierw powinien zająć się sobą – swoimi uchybieniami, grzechami, a potem dopiero zacząć „naprawiać” ludzi wokół siebie.
Do refleksji:
- Jak uniknąć bycia obłudnym?
- Jak wyglądałoby nasze społeczeństwo, gdyby wszyscy dostosowali się do zasady „belki i drzazgi”, którą Pan Jezus przekazał swoim słuchaczom?
Tags: Jezus, Mądrość, Obłuda, Relacje, Sprawiedliwość


Witaj Krysiu.
Szczesliwa kobieta czy mezczyzna,ktora przez modlitwe prosi o partnera tak zrobila tez moja corka ma wspanialego meza,oby tak dalej sa juz razem 14 lat..
Wiesz to najwiekszy skarb u boku dobry partner,daj Boze bys dalej byla jaka jestes i Twoim corkom daj Boze,.
Przeczytalam cos napisze tj,Hebr,5,11-14
i wiesz Krysiu 13 to dla mnie ale ciesze sie bo doszlam i ja do pierwszego schodka Bozej wiary i milosci-moze nie jest to duzo ale dla mnie to milowy krok,,Krysiu milego dnia z calego serca zycze by nasz umilowany Pan byl z nami i wzmacnial,,,odezwe sie ide do mojej dziecinki jest ladny Bozy dzien na spacerek i rozmowe o Tobie tez Krysiu z Bogiem sliczny czlowieku i dziekuje
Bożenko! Twoje przeżycie jest wspaniałe… Zawsze kiedy stajemy w obecności Boga żywego pokój nieziemski ogarnia nas i odczuwamy Jego moc i majestat… Też doświadczam takich rzeczy w swoim życiu i wiem, że mój Bóg jest żywym Bogiem… jednak Bóg chce abysmy uczyli się, poprzez Jego słowo, chodzić w wierze… Wielu z moich przyjaciół doswiadcza Boga w taki właśnie sposób i Chwała Jemu, że On pozwala nam właśnie tak odczuwać, bo to szczęście Niepojęte, kiedy sam Pan odwiedza mnie ale czasami przychodzą takie chwile, kiedy nie odczuwamy Jego obecności i dzieje nam się coś złego, wtedy nie jest nam łatwo zaufać i nasze uczucia są zupełnie odmienne. Z doswiadczenia wiem, że przychodzi nawet wątpliwość w Boże istnienie a co dopiero mówić o Bożej miłości do nas… Jesteśmy jak te dzieci, które uczą się chodzić i czym starsi w Panu jesteśmy tym więcej widzimy i więcej ufamy… ja wiem, że nie mam nic w moim życiu pewnego oprócz tego, że Bóg mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej. Mam wspaniałego męża /dzięki łasce Bożej/ i mam cudowne córki /3 dorosłe córki/ ale wiem, że w trudnej chwili, kiedy nie mogę sobie poradzić z otaczającym mnie swiatem lub z samą sobą to tylko On jedynie ma moc dotknąć się mego serca i napełnić je swoim pokojem, tylko On jedynie ma moc wprowadzić mnie w swoje odpocznienie.. „9. A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego;
10. kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich.” /Hebrajczyków 4-9;10/.. A swoją drogą kocham takie przeżycia i życzę Tobie i sobie aby było ich w naszym życiu jak najwięcej… Buziaczki…
Bozenko! Na 100% Bóg widzi nas i zna nasze potrzeby a co najważniejsze nie jesteśmy mu obojętni… Czasami przechodzimy rózne próby i doświadczenia w naszym życiu i jeśli w takich próbach zaufamy Bogu to one nas tylko podniosą i wzmocnią w wierze… Diabeł przyszedł po to by kraść, zarzynać i wytracać. Jezus przyszedłem, aby jego owce miały życie i obfitowały. /Ew.Jana 10-10/ Jesteśmy wszyscy roślinkam w Boży ogrodzie życia i czasami przychodzi szkodnik i podgryza jakąś roslinkę ale Bóg jest dobrym ogrodnikiem i On „…trzciny nadłamanej nie dołamie… ” /Izajasza 42-3/
Ojcze! Ty jesteś Bogiem naszym. Tobie zaufaliśmy Panie. Tak przynosimy teraz przed Twój tron małego Natanka. Panie uzdrów go.. Proszę Cię.. Nie pozwól aby to dziecko cierpiało… On potrzebuje Twojej pomocy, Panie! Proszę Cię też o rodziców jego aby serca ich wypełniły się wiarą i ufnością do Ciebie. Pociesz ich Panie i daj im pomoc swą, bo wiem Panie jak bardzo ich kochasz… Nie pozwól aby szatan okradł ich z nadzieji jaką w Tobie pokładają… Ty jesteś Bogiem naszym i Tobie niech będzie Chwała i Cześć na wieki wieków… W imieniu Syna Twojego Jezusa prosimy Cię Ojcze Amen!
Wiesz Krysiu opisze Ci moje przezycie ze spotkania sam na sam z Bogiem,,,bylam w zborze na mszy z moimi dziecmi corka i jej wtedy przyjacielem,,,po wysluchaniu tego wszystkiego chcialam byc sama przejsc sie i przemyslec,poszlam nad kanal byla sliczna sobota,,po powrocie do domciu zaczelam czytac Biblie i prosze wyobrazic sobie ,ze poczulam nad soba otoczke cos takiego nie umiem wytlumaczyc mimo bogactwa jezyka- zjawiska ja to czulam Krysiu,czulam ze jest ktos przy mnie w tej chwili-nigdy potem nie doswiadczylam tego spokoju wokol siebie,to tak jakbym byla pod kloszem ciszy i opieki,nie mowie o takich rzeczach komus kogo nie znam co nie znaczy ,ze sie wstydze nie,nie ale ludzie nie wszyscy podejda do tego z sercem jestes druga osoba ,ktorej to mowie raczej pisze,,Krysiu dziekuje,ze jestes z nami na tej lini zostan z Bogiem
Prosze Was o modlitwe za mojego wnusia Ntanka i ich rodzicow by Pan Jezus byl przy ich cierpieniu,,, by wzmacnial ich swa miloscia,by odjal od tych malych istotek bol i cirpienie.
Dziekuje z calego serca z Bogiem
Krysiu,dziekuje za piekna modlitwe sercamm,
Mam wnusia slicznego o imieniu Natan,,,dzis uslyszalam od mojej corki slowa zwatpienia w Boga,,to zmeczenie jesli jestes Matka to zrozumiesz sens slow,ma kolke jelitowa cierpi kruszynka moj Boze,bezsilnosc i bezradnosc mojego dziecka jest potworna to wlasnie ona buduje zwatpienia-przeciwnosci losu pisalam juz o tym prawda,,,to buduje zwatpienia,podobnie i u mnie bylo,zly wie jak uderzyc w slaby punkt nasz,,,mowilam mej corce by nie wartpila w milosc naszego Pana,,
Krysiu niech i Tobie za Twoje sliczne i bezinteresowne podejscie do mnie jak i do baran-Bog blogoslwi i daje Ci sily do pomocy ludziom swym i Jego slowem,dziekuje napisze jesli cos sie zmieni w mym zyciu ,,dziekuje Ci,,
anioł ciemności:
w ciemnosci nie świeci, bo ciemność go ogarnia a przez to nie wie gdzie jest bo sie dezintegruje w swojej duchowości zła. W hebr. LOCIFER OZNACZA- lo-cifer=nie liczyć (się). A WIĘC KTO NIE LICZY SIĘ W NIEBIE?
Odp: lucyfer i jego słudzy. My natomiast jesteśmy powołani do tego co w górze, a góra z dołem nie będzie się równać.JEZUS ŻYJE ALLELUJA, ALLELUJA. DEUS PULCHER EST-TERTIA DIE RESURREXIT, ALLELUJA……
Boże Ojcze! Tak Ci dziękuję za łaskę, że zawsze możemy do Ciebie przyjść w imieniu Twojego syna Jezusa, ze swoimi sprawami i Ty zawsze nas wysłuchujesz. Chwała Ci Panie za Twoją łaskę! Chwała Ci za Twoją miłość Panie! Chwała Ci za to, że miłujesz nas zupełnie bezinteresownie… Ojcze! My potrzebujemy więcej Twojego Ducha w sercach naszych aby owoce Twojego Ducha objawiały się w naszym życiu na Twoją, Panie, Chwałę… Ojcze! Ty widzisz Bożenkę i znasz jej wszystkie potrzeby.. Ja wstawiam się teraz przed Twoim obliczem za nią abyś Panie rozwiązał wszystkie jej problemy i proszę Cię abyś dał jej dobrą pracę. taką bardzo dobra pracę, która by zaspokoiła wszelką jej potrzebę i proszę Cię objawiaj się jej tak jak i mnie się objawiasz… Dziękuję Ci za to, że ją kochasz i za to, że nie jesteś obojętny na jej troski… Chwała Ci Jezu za twoją cierpliwość do nas, że pomimo wszystko Ty wciąż masz na nas nadzieję i Chwała Ci za to Panie, że w Tobie mogliśmy złożyć życie swoje i Tobie możemy we wszystkim zaufać, bo Ty wiesz co dla nas jest najlepsze… Błogosławię Cię Ojcze w imieniu Pana mojego Jezusa i dziękuję Ci, że mnie wysłuchałeś… AMEN!
Krysiu wiem,ze Bog mnie kocha,wiem ze jestem Jego dzieckiem,wiem ze gdzies jest laska nademna,,wiem to juz wiem,,,,,
Nie mam pracy bylam w Anglii i teraz mi ciezko cos znalezc,,Krysiu prosze Cie o modlitwe by mi Pan poblogoslawil w znalezieniu tutaj pracy nie chce juz wyjezdzac zmeczona tym jestem bardzo,.
Tam tez sie jest samotnym i przez samotnosc czlowiek chcial poznac kogos by miec z kim porozmawiac poczuc sie ,ze jest ktos przy mnie roznie z tym bylo jednak,,,nie jestesmy narodem ,ktory umie zyc w symbiozie jednak….
Witaj Krysiu
Milego dnia.
Dostaje na internecie werstey z Pismaciesze sie bardzo z tego,poniewaz daje mi poczucie,ze nie jestem sama ale jest ktos kto mi pomaga.
Dzis dostalam List do Galacjan 5-20-23,i tego mi brak nie zawsze ale sa momenty w zyciu,ze nie umiem zapanowac nad emocjami swymi wymienione cechy moj Boze jakze je pragne.
Wiesz Krysiu wydaje mi sie,ze to moje zycie,ktore mialam dalo mi te wstretne cechy ,ktorych w sobie nie lubie..
Wiem,ze jeszcze mam do dojscia siebie,najwieksza walka to z soba by pokonac swe cechy,,,
Byl to czas,ze prowadzilam monolog z Bogiem w wredny sposob chyba chcialam w ten sposob kogos obarczyc swym cierpieniem,,
Jestem bardzo emocjonalna osoba co nie daje mi dobrego samopoczucia lecz nie zawsze w zaleznosci kto to robi jesli osoba obca nie zalezy mi na niej gorzej z bliska osoba bo tylko taka moze mnie zabic.
Lecz od dzis sprobuje umiec wyksztalcic w sobie te piekne cechy,,,Krysiu pomodl sie za mnie i mnie podobnym prosze,,,zostan z Bogiem mily czlowieku.
Ojcze! Ty widzisz Barana… Ty jego znasz i wiesz w jakim stanie on się znajduje… Proszę Cię Ojcze w Imieniu Pana mojego, Jezusa, objaw mu się jak i mnie się objawiłeś.. Daj mu się Panie poznać tak jak i mnie się dałeś i uratuj go Panie jak i mnie uratowałeś… AMEN!!!
Bożenko! jesli znasz te prawdy to już wiesz bardzo dużo…. Niech Cie Pan błogosławi i niech Cię prowadzi… a wierzę, że On poprowadzi Cię najlepiej… Każdy z nas jak będzie patrzył na siebie to będzie widział tą niedoskonałość ale jeśli zwrócimy swój wzrok na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary naszej, to jaśniejszy będzie nasz krok i zycie radośniejsze… Powiem Ci, że kiedy mnie dopada moja niedoskonałość to spiewam Panu ze wszystkich sił swoich i wtedy On napełnia mnie swoją mocą a Pokój Jego wypełnie moje serce…. Zanim zaprosiłam Jezusa do mojego serca to nie raz przeżywałam chwile szczęścia ale były one zawsze krótkotrwałe dziś krótkotrwałe są smutki, które od czasu do czasu dopadają mnie ale dziękuję Bogu i za nie, bo gdyby ich nie było szybko przyzwyczaiłabym sie do Bożego odpocznienia i nie zdawałabym sobie sprawy z łaski Bożej, która ogarnia mnie każdego dnia… Nie ma większej rzeczy, która by była w stanie zadowolić i uszczęśliwić człowieka jak tylko Boża, cudowna łaska… Wyobrażasz sobie Bożenko, że Bóg widzi Cię tak wyraźnie i akceptuje Cie absolutnie, właśnie taką jaka jesteś… Mało tego, że akceptuje, On kocha Cię tak jak nikt nigdy jeszcze do tej pory cię nie kochał… I to jest moją siłą, ta bezinteresowna miłość Boża, że On mnie widzi i akceptuje taką jaką jestem.. Nie muszę się przed Nim upiększać ani przed Nim udawać kogoś innego… Wierzę, że jeśli Bóg będzie chciał bym była inna, lepsza, to On jest w stanie mnie zmienić a tak służę Mu całą sobą jak tylko służyć potrafię i cieszę się z Jego miłości… On jest moim garncarzem a ja jestem tylko gliną w Jego ręku… To On mnie tworzy na naczynie takie, jakie On chce abym była i ja się w to poprostu nie wtrącam, bo tyle razy próbowałam się zmienić i nigdy mi się nie udało…. Mało tego, wiem, że tak naprawdę nie znam prawdy o sobie i nie jestem w stanie ocenić jak mnie z boku ludzie widzą a z doswiadczenia wiem, że nawet największy grzesznik mysli sobie o sobie.. „nie jest ze mną jeszcze tak źle”, porównując się z osobą gorszą od niego… Kiedys myslałam o sobie, że się nie denerwuję i któregoś dnia Bóg w łasce swojej pokazał mi, że to robię… Ty wiesz jaka byłam zdziwiona…. Kiedyś też przeżyłam taki czas, że byłam tak bardzo pewna swoich racji, za „moment” okazało się, że się myliłam a dokładnie pamiętałam swoją pewność dotyczącą tej sprawy… Wtedy zrozumiałam, że jedyne co wiem to jest Chrystus Pan, Jezus, który powołał mnie do tego abym go uwielbiała ze wszystkich sił swoich i to czynię z całego mojego serca i ze wszystkich słabości moich…. Widzisz Bożenko jak ja duzo piszę… Gaduła jestem, co? Ale Chwała Panu mojemu, że mogę o Nim mówić, cieszyć się Nim i w Jego imieniu poznawać nowych ludzi, którzy też Go kochają i pokładają w Nim nadzieję….
Wiem Krysiu,ze Pan Jezus oddal za moje grzechy tez,ze zaden z nas nie postapilby podobnie oddajac swego jedynego syna na taka smierc,wiem to.
I czasem mam za zle ,ze nie poswiecam tyle ile bym chciala by podobac sie niebianskiemu Ojcu,przez lenistwo za malo we mnie postanowien czy sily zaparcia,,zazdroszcze Ci tego co nosisz w sobie tzn,milosc.
Kocham mego Boga,uwielbiam Go ,Krysiu i ciesze sie z tego ale jeszcze mi daleko w drodze by osiagnac apogeum szczescia jakie Ty w sobie nosisz czy moja corka z zieciem,,wiesz tak mi sie wydaje,ze Pan Bog sam pozwala na ile ktos moze dojsc to tak jak z cierpieniem ile moze uniesc wiecej nie dolozy,,ale milo mi bedzie jesli podaz mi jakis werset z Pisma i wolno mi bedzie polemizowac z Toba w temacie ,dziekuje ze jestes
Dzisiaj żyję w totalnej ciemności.Brak wiary,milosci i utracona nadzieja na poznanie tych ,którzy mogą mi pomóc jest nie do wytrzymania.Wiem ,że jest to sprawa boga tego świata.Noszę w sobie fałszywy obraz boga.Jedynym moim ratunkiem jest poznanie prawdziwego oblicza Boga………………………CZY JEST KTOŚ ,KTO JEST ŚWIATŁEM CHRYSTUSA dla mnie i wielu ,wielu innych?????????????????????
Wierzę, że jestes na bardzo dobrej drodze, bo uznałaś, że Jezus jest Twoim przyjacielem lecz czy ktoś Ci kiedys powiedział, że Jezus umarł za Twój grzech? Czy przeprosiłaś już Jezusa, że tak bardzo za Ciebie cierpiał… Kiedy ja dowiedziałam się, że karą za jeden grzech jest śmierć i że Jezus zapłacił za moje grzechy, przeżyłam szok, bo łatwo mi było uznać, że Jezus cierpiał za NASZE winy ale za mój grzech? Kiedy to do mnie dotarło płakałam jak dziecko przed Jego obliczem i wiedziałam, że mi wybaczył chociaż nie byłam w stanie niczym zadośćuczynić tego co Bóg dla mnie zrobił… A jeśli chodzi o imiona wiem, że mam nowe imię jako dziecko Boże a jakie? O tym się dowiem w wieczności… Wszyscy jesteśmy przed Bogiem równi… On nie ma względu na osobę…
Pozdrawiam Cie Bożenko serdecznie …
Baran. Nie wiem co chcesz mi powiedzieć przez te wersety…
„1. Dlatego, mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu,
2. lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składanie dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem.
3. A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną,
4. w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga.”
„7. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas.”
Chcesz usłyszeć Jego głos? Jeśli naprawdę chcesz to idź jak najprostszą drogą a mianowicie czytaj Jego Słowo, które nam pozostawił… Czytaj Jego Testament… Proś aby Bóg mówił do Ciebie a przemówi na pewno, bo jest przecież żywym Bogiem… Tylko sprawdź w swoim sercu dlaczego chcesz usłyszeć Jego głos… Wiesz bardzo ważne są motywy naszego postępowania… Przyszła mi teraz do głowy taka bajka o dziewczynce, którą zła macocha wrzuciła do studni… Dziewczynka nie utonła ale odnalazła tam inny świat.. Była to dobra dziewczynka o czystym i dobrym sercu.. Pomogła każdemu kogo napotkała, potem dostała pracę, którą dobrze i uczciwie wykonywała. W nagrodę wróciła bogata na ziemię… Jej macocha miała jeszcze jedną córkę. Swoją córkę i ponieważ była bardzo chciwa, w nadziei dobrego zysku, też wrzuciła tę swoją córkę do studni. Lecz ta panienka była inna.. Nie garnęła się ona do roboty.. Nikomu nie pomogła, źle też wykonywała swoją pracę i też po jakimś czasie powróciła na ziemię z odpowiednim wynagrodzeniem ale nie było to złoto tylko robaki i błoto…
Nie chcę powiedzieć, że Ty jesteś taki jak ta druga panienka ale może Bóg już dawno do Ciebie mówi a Ty kwestionujesz ważność tego głosu, bo nie odezwał się do Ciebie Bóg tak jakbyś Ty sobie tego życzył… Przeczytaj sobie podobieństwo o bogaczu i Łazarzu… Ew.wg.św.Łuk. 16-19…….. 31 szczególnie chodzi mi o wersety 30 i 31
Pozdrawiam…
Witaj Krysiu
Tak zgadzam sie absolutnie moge przypisac sobie taki okret bez portu,ktory wciaz dryfowal po czelusciach wody bezkresnej,widzisz Krysiu milosc i wiedze o Bogu zawdzieczam takim osobom,zeglarzom moge rzec wrecz jak moja corka jej maz ich przyjaciele ,ktorzy z uporem drazyli moje serce do wiary i pojecia zmiennosci o naszym Ojcu,przyznaje Ci racje mniejsze spolecznosci wyznaniowe,ktore u nas nie sa tolerowane ale to wlasnie oni ucza prawdy i chwale glosza o Panu Jezusie,te male sliczne grupki wielbiace Pana,potrafia sie wspomagac wzajemnie dbac o dobro swego kosciola tak jak piszesz wlasnie i to jest piekne przedemna jeszcze droga poznania i ciesze sie,ze nawet tutaj mozna spotkac ludzi,ktorzy nie boja sie pisac i glosic chwale Panu,ktorzy z otwartym sercem przekazuja madrosc slowa nie symboli bo Bog nie jest symbolem,,milego dnia Krysiu i jesli moge poprosic to prosze o modlitwe za mnie by wiatr dmiacy w me zagle doprowadzil do portu w koncu i mnie z Bogiem Krysiu,czy wiesz,ze to imie jest ulubione naszemu Panu wedle historii imion,,,
PRZECZYTAJ:…………….2Kor.4,1-4,7.Pokasz mi Oblicze Chrystusa.Chcę je zobaczyc.Chcę usłyszec Jego głos…………..Jak to uczynic przez internet.Może masz jakiś pomysł. krysiu:jesteś bardzo cieplutką osoba.Dziękuję za szczerosc.
Baran! Jestem częścią Polskiego Kościoła Chrześcijańskiego w Adelaide’ Australia a jeśli chodzi o moje zaangażowanie dużo by trzeba było pisać ale nie jestem w tym jakąś szczególną postacią… Najważniejsze jest to, że ludzie w naszej społeczności stanowią moją rodzinę i to bardzo bliską rodzinę… Pisząc społeczność nie mam na myśli tylko budynku i ludzi, którzy tam przychodzą na nabozeństwa ale cały swiat i wszystkich tych, którzy pojednali się z Bogiem przez Jezusa Chrystusa, bez względu na denominację… Całym sercem i całą duszą jestem w Bożym Kościele a skoro oswiadczam wszem i wobec, że miłuję Bozy Kościół to wiadomo, że nie będę uchylała się od czynienia różnych spraw ku Chwale Boga i Jego Królestwa… Myslę, że każdy kto jest częścią Ciała Chrystusowego nie jest tylko konsumentem ale przydaje swoich rąk i talentów, w które Bóg łaskawie nas zaopatrzył, aby służyć sobie nawzajem, to jest Kosciołowi Bożemu i nie tylko.. Pozdrawiam cieplutko…
Bozenko! Kiedyś usłyszałam takie porównanie chrzescijanina do okrętu, który przez wiele lat rzeglował po morzach i oceanach… Statek taki, kiedy w końcu wpływa do portu, cały jest jakby obrośnięty wodnymi żyjątkami, które przez lata znalazły sobie na nim mieszkanie… Tak jest i z nami, kiedy po wielu latach wędrówki przez życie spotykamy w końcu żywego Jezusa to nasza dusza dokładnie wygląda jak ten statek ale w Panu nadzieja, że On to wszystko doprowadzi do porządku…
krysiu,do którego Kościoła chodzisz?Na czym polega Twoje w nim zaangażowanie?
Tak Krysiu,ja to wiem poniewaz doswiadczylam tego na wlasnej skorze mimo,ze przedtem nie za bardzo bylam w tym co jestem niemniej jednak osiagnelam status tez spokoju wewnetrznego,ktorego kiedys niestety nie bylo pewnie,ze jest jeszcze koltun we mnie bo jak sama wiesz Krysiu zlo tak szybko nie puszcza swej ofiary saczy jad swoj krazy jak sep nademna czasem to czuje,jednak wierze w Pana Jezusa to moj Przyjaciel i wiem,ze nigdy mnie nie zawiedzie predzej ja to zrobie,tak Krysiu sliczne uczucie miec takiego Przyjaciela nie obok siebie ,przy sobie,pozdrawiam rowniez ale z deszczowej i snieznej jednak Polski milo mi Krysiu,,
Bożenko! Uwierz mi, że nie jestem nikim szczególnym… Mam taką samą łaskę jak Ty, bo wielbię mojego Pana, Jezusa Chrystusa i cieszę się tak samo jak Ty, że mam w Jezusie przyjaciela… Człowiek kiedys w ciemności chodził ale nikogo o ten stan nie obwiniam, bo nikt nie powstrzymywał mnie abym zblizyła sie do Boga i bym Jemu zaufała… za to teraz wdzięczność w moim sercu większa, bo wiem z czego mnie Bóg wyprowadził i jak wiele Jemu zawdzięczam… Prawda, że cudownie się żyje mając obok siebie tak wspaniałego przyjaciela… Pozdrawiam Cię serdecznie ze słonecznej Australii…
Witaj Krysiu
Slicznie piszesz to pisanie sercem od dluzszego czasu czytam Twe wypowiedzi,zazdroszcze Ci tego,ale przedemna jest szansa tez za co dziekuje Bogu,moja corka i jej malzonek sa Adwentystami to oni mi pokazali wlasciwe oblicza mojego Pana Jezusa Chrystusa,wiesz Krysiu kiedys jak mialam przeciwnosci losu obwinialam Stworce naszego za to,ze On mnie pokaral nic glupszego nie moglam wypowiedziec ale czasy gdy bedac dzieckiem czesto slyszalam od naszych ksiezy ,ze Bog karze,potem myslalam,ze jestem dzieckiem gorszego Boga -pojecie co nie,,teraz choc i sa przeciwnosci dzis patrze inaczej na to,mam Przyjaciela przy sobie nie zawsze umiem sluchac i nie mam takiego serduszka slicznego jak Ty ,Krysiu masz ale moja wiedza jest o stopien w gore umiem rozmawiac i prosic o blogoslawienstwo nie przeklinajac losu a to duzo,,bede sie uczyc czytajac i Twoje sliczne przeslanie,dziekuje Krysiu.Pozdrawiam Bozena
Baran! ja nie jestem katolikiem… Kiedys bylam, bo urodzilam sie i wychowalam w rodzinie katolickiej ale w momencie kiedy Jezus stanął na mojej drodze i kiedy radość niesamowita ogarnęła mnie, chciałam się tą radością podzielić ale nikt mnie nie rozumiał… Moi przyjaciele mówili, że zwariowałam a co niektórzy, że zmieniłam wiarę a ja żadnej wiary nie zmieniłam tylko naprawdę uwierzyłam Bogu i dowiedziałam się o wielkiej miłosci Boga do mnie… Teraz jestem nowonarodzoną chrześcijanką i ci ludzie z którymi mam kontakt wiedzą o czym mówię bo sami przeżyli nawrócenie i nowonarodzenie… Nie zrozum mnie źle… Nie gardzę ludźmi, którzy nie rozumieją ani nie mam nikomu tego za złe, bo to że Bóg zamieszkał w moim sercu to nie była moja zasługa… Nic w tym kierunku nie uczyniłam ani niczym za to nie zapłaciłam, to z jakiej racji mam się uważać za coś lepszego… Z drugiej strony znam znaczenie tego skarbu jaki znalazłam w Jezusie i nie mogę milczeć… jak bym mogła kiedys w wieczności spojrzeć ludziom w oczy, właśnie tym, którzy nie rozumieją, gdybym nie mówiła im o Jezusie.. Co bym im odpowiedziała gdyby zapytali mnie „dlaczego nam nie powiedziałaś?” Bóg nie ma względu na osobę i w Jego oczach wszyscy są równi i wszyscy mają identyczną wartość… Kiedy ja poznałam Jezusa na 100% nie przestrzegałam przykazań. Mało mnie one obchodziły i robiłam wiele różnych rzeczy, które się Bogu nie podobały a jednak On nie zważał na to, narodził się w stajni mojego serca i uczynił z mojego serca mieszkanie dla swojego Ducha… Mówisz, że w Boga nie wierzysz, to wcale nie zmienia faktu, że On istnieje i że miłuje Cię ponad wszystko na świecie i chce się narodzić w stajni Twojego serca aby uczynić to miejsce swoją świątynią…