Zawstydzający wstyd

Wabaj w kategorii Porady Dobrego Życia, 28 lut 2008, Skomentuj (16)

Istnieje taki rodzaj wstydu, którego należy się wstydzić i żałować. „Kto bowiem wstydzi się mnie i słów moich przed tym cudzołożnym i grzesznym rodem, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami świętymi”.

- Marka 8:38

Do refleksji: 

  1.  Jakiego wstydu należy się wstydzić?
  2. Co powstrzymuje Cię przed tym, by swoją postawą oraz słowami wskazywać na Chrystusa?

<< Pobierz Poradę w formacie PowerPoint >>

Be Sociable, Share!

Tags: , , ,

Komentarzy: 16 do wpisu “Zawstydzający wstyd”

  1. Pat pisze:

    A ja bym chciała Adzie podziękować za jej komentarze. :D Kopiuj/wklej było oczywiste (wystarczą google żeby sprawdzić), ale lubię czasami znienacka, przypadkowo znaleźć ciekawe teksty, których by mi inaczej nawet nie przyszło do głowy szukać, zwłaszcza ten psychologiczny o wstydzie. :)

    Co do samego tematu i cytatu, zgadzam się z komentarzem Andrzeja. Może zachowanie Piotra pasuje bardziej, bo to był i strach i wstyd, ale generalnie to wstyd czasem wynika właśnie z niedocenienia tego co się ma, jakby argumenty Jezusa były mniej warte niż argumenty „światowe”.

  2. Adamos pisze:

    Widzę, że nawet tego forum nie omija styl gazety wyborczej, gdzie zamiast sensownej dyskusji zaczyna się od obrażania rozmówcy… To było do Józka

    Zgadzam się z Andrzejem, że zupełnie nie czaję o co chodzi Adzie. Nawet nie mam siły przeczytać. Tylko na tej stronie Ada zamiesiła komentarze na 2500 słów do tekstu na 65 słów…

    Poza tym dlaczego tak usilnie upiera się jedynie nad zdradą gdzie wydaje mi się nie ma to w ogóle związku z tematem?

  3. Zdzisek pisze:

    Don Kichot ===
    [[Grafika:Cervantes Don Quixote 1605.gif|thumb|Strona tytułowa pierwszego wydania ([[1605]])]]
    W [[1604]] roku, po kilku latach podróży i publikowania niewielkich utworów, Cervantes odsprzedał prawa do druku swojego największego dzieła Francisco de Roblesowi, tym samym pozbawiając się ewentualnych [[tantiema|tantiem]] z kolejnych wydań. Jego największe dzieło ”El ingenioso hidalgo Don Quixote de la Mancha” ukazało się w [[1605]] roku, ale jej treść, przynajmniej w części, była znana już wcześniej wielkiemu współczesnemu Cervantesa – dramaturgowi [[Lope de Vega]]. Powieść okazała się prawdziwym sukcesem i wkrótce doczekała się kolejnych wydań, w Madrycie, [[Bruksela|Brukseli]], [[Mediolan]]ie, niestety nie przynosząc autorowi żadnych korzyści materialnych, a tylko sławę. Część druga ”Segunda parte del ingenioso hidalgo Don Quixote de la Mancha” ukazała się w [[1615]] roku, prawdopodobnie wskutek działań nieznanego pisarza kryjącego się pod pseudonimem de Avellanedy, który napisał „drugą część przygód Don Kichota z La Manchy”, ocenianą jako dobrą, lecz nie dorównującą oryginałowi, co więcej zawierającą uszczypliwe uwagi wobec Cervantesa. Ten podjął rękawicę i nie tylko odpowiedział krytyką swego anonimowego adwersarza (zawartą w drugiej części rozdziału 59), ale wydał drukiem prawdziwą druga część przygód rycerza z La Manchy, której sukces dorównał wkrótce sukcesowi części pierwszej.

  4. Józek pisze:

    z tym myśleniem myślących trochę przesadzasz bo odbiegasz od tematu a masz przed sobą komentarz ludzi nauki A- zwaz na to że sam zostałeś pomyślany przez najbardziej wyksztalcony ABSOLUT.Pamiętaj że wiedza wyrabia predyspozycje myślowe umysłu o czym nie wspominasz, bo tego nie wiesz. rozum a wiedza czy wykształcenie lub mądrość to różnica która dla ciebie jest ujemna w poszczeganiu rozumowym. O empirii, dedukcji racjonalizacji czy innych metodach to chyba nie masz p…….cia.
    wygladasz w swoim slownictwie na don kiszota z manczy

  5. Andrzej pisze:

    Jestem za wykształceniem i uważam, że wierzących trzeba uczyć myślenia, a myślących trzeba uczyć wierzenia, Ale być „mądrym i roztropnym” to nie to samo, co być wykształcony. Oznacza to raczej umiejętność korzystania z wykształcenia, z wiedzy.
    Te rozważania trzeba nam jednak pozostawić na inną okazję. Tym razem tematem jest wstyd, którego należy się wstydzić.

  6. ADA pisze:

    Być wyksztalconym oznacza lepiej rozumieć życie, być do niego przygotowanym i lepiej oceniać jego wartość.

    Kto to są owi “prostaczkowie”? Czy nie mogą nimi być także “mądrzy i roztropni”? Żyjemy wszakże w epoce postępu naukowego, w epoce upowszechnienia oświaty. Trzeba więc powiedzieć, że bardzo wielu mądrych i uczonych – a niektórzy nawet bardziej jeszcze niż inni – pozostaje wrażliwych na objawienie Boga, który jest Miłością, a więc trzeba ich zaliczyć do tych ewangelicznych prostaczków.

  7. Andrzej pisze:

    Nie chcę być złośliwy, ale muszę wyznać, że gdy czytam „kilometrowe” potoki słów niektórych komentatorów to mój podziw i wdzięczność dla zwięzłości naszego Pana wzrasta jeszcze bardziej. Niech żyje ewangeliczna prostota!

  8. ADA pisze:

    Jolu
    „kilometry” dzielą nas na drodze wiary ku nieskończoności – wieczności, ku któym trzeba zmierzać poprzez rozum oświecany laską wiary aby być ugruntowanym w rzeczywistości. Poznać siebie samego to zrozumieć tą rzeczywistość i drugiego – bliźniego. trzeba modlić się o tą łaskę wiary aby moc wzrastać w swiętości, a do świętości dochodzi się poprzez swój wlasny krzyż, ktory z mocą Jezusa, daje wzrost w wierze opartej na Bogu. Droga naszych zranień jest drogą uzdrowienia z wszelkich ran, mocą Tego ktory sam zostal uzdrowiony, aż po zmartwychwstanie ze śmierci mu zadanej – trzeba pamiętać że doświadczył ran i śmierci -On ma moc uzdrawiającą.
    Spojrzeć Mu w oczy, spotkać Go to być już uzdrowionym z braku obecności Boga w doświadczeniu życia, dalsze etapy to już etapy życiowe z Nim.

  9. jolka pisze:

    Wstyd, z którym żyję, z powodu hańbiącego, własnego postępowania, doprowadził mnie do depresji. Jestem świadoma popełnionego błędu, bardzo tego żałuję i wstydzę się. Tłumaczenie księdza, lekarza prowadzącego nie pomogły, ponieważ silnie przeżywam fakt, że zraniłam drugiego człowieka. Nie umiem sobie wybaczyć, żyję w poczuciu winy. Leki tylko mnie ogłupiają, chociaż są niezbędne w moim stanie.Niestety one nie zmienią moich myśli, jedyną siłę daje mi modlitwa i moja wiara. Tak bardzo przepraszam, tak bardzo żałuję…

  10. wojtas pisze:

    Problem w tym, że trzeba najpierw robić, a dopiero później głosić… Jeśli jest inaczej, to nasze słowa nie mają żadnej mocy…

    Słyszałem o człowieku, który przyłapany na grzechu powiedział: „Nie patrz na mnie. Patrz na Jezusa”. Nie przekonuje mnie takie świadectwo…

  11. JolkaJolka pisze:

    co ty wyrabiasz? kto wogole ma czas i ochotÄ™ takie km czytaÄć, tu nie miejsce do takich popisów

  12. ADA pisze:

    Marek Janowski SJ (komentarz publicznie dostępny)
    Smak zdrady :
    To powiedziawszy Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam jeden z was mnie zdradzi (J 13, 21).
    Wchodząc w tajemnicę Triduum Paschalnego potrzeba, abyśmy skierowali nasze oczy na Chrystusa. Łatwo bowiem poprzestać na sentymentalnym użalaniu się nad sobą samym i biedą skazanego na krzyż Jezusa, bez odniesienia jego śmierci do tajemnicy zbawienia człowieka. Jezus, który doznaje głębokiego wzruszenia, daleki jest od sentymentalizmu. We wzruszeniu Chrystusa nie ma cienia użalania się nad sobą i swoim cierpieniem. Ewangelista Jan przedstawia Chrystusa jako kogoś, kto istnieje całkowicie w perspektywie czynienia Bożej woli. Jezus wzrusza się przede wszystkim z powodu odrzucenia przez człowieka Bożej miłości, z powodu zdrady, której dopuszczają się ci, których on sam powołał i którym zaufał.
    Tylko ten, kto prawdziwie kocha jest w stanie odczuć gorycz zdrady. Ten, którego miłość jest zabarwiona egoizmem i pragnieniem szukania siebie, w obliczu zdrady będzie obmyślał plan odwetu. To bowiem, co zostało w nim zranione to przede wszystkim pycha i „stary człowiek”, który dlatego, że w pełni jeszcze nie obumarł, szuka zemsty i życzy cierpienia temu, od kogo doznał krzywdy. Doświadczenie zdrady w przypadku człowieka, który nie umarł dla siebie, łatwo przeradza się w jawną bądź ukrytą nienawiść. Z kolei nienawiść niszczy i zatruwa nie tylko jego serce, ale też serca innych osób, często przemieniając ich życie w piekło na ziemi.
    W doświadczeniu zdradzonego Chrystusa nie ma nienawiści. Nie ma chęci odwetu i pragnienia zemsty. Chrystus wzrusza się dzisiaj nad tragedią człowieka, który odrzucając miłość Boga, zaprzecza swemu człowieczeństwu; niszczy w sobie podobieństwo do Stwórcy i przez to skazuje samego siebie na cierpienie i śmierć. W ten sposób, zdradzając Boga, człowiek zdradza samego siebie. Ból zdrady dotyka człowieka, który pomimo utraty w sobie podobieństwo do Stwórcy ciągle nosi w sobie jego obraz. Jak mówi święty Ireneusz, człowiek poprzez grzech utracił w sobie podobieństwo do Boga; nie zamazał jednak obrazu Boga, który głęboko wyryty w jego sercu, konstytuuje go i określa. Zniszczenie obrazu Boga w człowieku byłoby zatem równoznaczne z jego totalnym unicestwieniem, a nie tylko z jego fizyczną śmiercią.
    Zdrada Boga jest udziałem każdego z nas. Podczas czytania Męki Pańskiej wierzący obecni w kościele wypowiadają słowa jerozolimskiego tłumu, dając w ten sposób wyraz swojemu uczestnictwu w odrzuceniu i potępieniu Chrystusa.
    Nie wolno nam zapominać o tym, iż Chrystus będąc prawdziwie Bogiem jest też prawdziwym człowiekiem. W swoim człowieczeństwie, poprzez doskonałe posłuszeństwo Ojcu, przekreśla on zdrady pokoleń. W ten sposób Bóg w Chrystusie doznaje chwały. Tym samym zranione przez grzech człowieczeństwo w umęczonym ciele Chrystusa przywrócone zostaje do dawnej godności i odzyskuje utracone piękno.
    Zatem to nie zdrada człowieka leży w centrum tajemnicy zbawienia, ale miłość i wierność Boga. Święty Jan Ewangelista zaprasza nas dzisiaj do tego, abyśmy patrząc na krzyż kontemplowali chwałę Boga. Krzyż bowiem nie jest znakiem klęski, ale znakiem zwycięstwa i tronem królowania Miłości. Skierujmy zatem nasze oczy na Chrystusa i prośmy, abyśmy w Nim umieli dojrzeć oczami wiary nieskończoną miłość Boga.

  13. ADA pisze:

    ZDRADA
    Myślę że każdy wie co to jest wstyd, a psychologia też może nam to lepiej wytłumaczyć niż ktokolwiek, można też mowić o różnych rodzajach wstydzenia, choćby o wstydzie wobec bliżnich ze względu na bodziec go powodujący jakim jest zachowanie w zdradzie kogoś i tym samym „siebie” zależnie w jakiej relacji jest się z osobą którą się zdradza.Każdy z nas ma jakieś doświadczenie w tym względzie nie zależnie od treści zjawiska zdrady. A oto co myśli Adrianna o adradzie:
    A cóż to jest zdrada ?
    chwilowe odejście w zmysłach …
    czy w ogóle odejście ..
    czy bycie bez bycia ..
    czy powrót ….
    człowiek wolny sam ocenia co robi i dlaczego …
    niezdolny do wolności ,niby w jakiejś niewoli jest wolny ??!!!!
    zdolny do wolności ,niby taki durny ,że musi pytać kogoś o zdanie ?
    W ogole czy warto kogoś takiego znać !!!!!
    większość ludzi niech się cieszy ,że w ogole ktoś ich chce !
    że ktoś oczekuje ich powrotu ,myśli ,martwi się ,chce otoczyć opieką ..
    większośc ludzi nie zasługuje na uwagę dłuższą niż rozmowa a ciągną ze sobą kierat jak juczne woły !
    wstyd ..haniebny wstyd !!!
    WSTYD:
    Wprowadzenie
    „Nie to najciężej wyznać, co w nas jest zbrodnicze, ale co wstydliwe i śmieszne.” J. J. Rousseau „Wyznania”
    Przytoczone słowa myśliciela świadczą, że wstyd nie jest emocją łatwą, raczej jest niechciany, unikany i skrywany. W niniejszym tekście chciałabym przyjrzeć się jak można zidentyfikować tą emocję, jak ją rozpoznać. Według Słownika Języka Polskiego pod redakcją Doroszewskiego (1958 – 68) wstyd to „przykre, upokarzające uczucie spowodowane świadomością niewłaściwego, złego, hańbiącego postępowania (własnego lub czyjegoś), niewłaściwych słów, świadomością własnych lub czyichś braków, błędów itp., zwykle połączony z lękiem przed opinią” (s. 1351).

    Jak podaje słownik etymologiczny wyraz wstyd zastąpił dawniejszy srom. Pochodzi od pnia oznaczającego zimno, później pojawiło się stud (studzić, studnąć, stygnąć) i tu znaczenie zostało przeniesione na umysł (marznąć, mierzić). W prasłowiańskich językach znajdujemy: cerk. stud, srom, w bułg. stud, czes. stud – oznaczający wstyd, ostuda – bezwstydnik, rus. styd, stydno (Brűckner, 1970).

    Keplinger podaje dwa znaczenia wstydu: Pierwsze to wstyd tzw. podmiotowy, prywatny (niem.: Scham, franc.: Pudeur, ang. Shame – Unshamed), przypisuje się tu: skromność, dziewictwo, nieśmiałość, lękliwość; nacisk położony jest na znaczenie wewnętrzne indywidualnych doznań. Drugie to wstyd tzw. przedmiotowy, publiczny (niem.: Schand, franc.: Honte, ang.: Shame – Shameless), przypisuje się tu: niełaskę, hańbę, skandal, niewdzięczność, przestępczość; nacisk jest położony na społeczne znaczenie pewnych obyczajów, nawyków i norm społecznych (Keplinger, 1992).

    Identyfikacja wstydu

    Każda emocja ma jakiś sygnał, który informuje innych i samą osobę ją przeżywającą, że w jej organizmie coś się dzieje, że organizm zareagował na jakiś bodziec. „Dzięki ekspresji mimicznej i wokalnej emocje dostarczają informacji innym, dzięki myślom i odczuciom zaś dostarczają informacji także i samej jednostce, która je przeżywa”; te słowa Clore’a (za: Ekman, Davidson, 1998, s.94) wskazują na interpersonalną i informacyjną naturę emocji. Emocje komunikują o czymś nam, ale także innym o tym, co się dzieje w nas. Czym zatem różni się wstyd od innych emocji?

    Ciekawej analizy identyfikacji wstydu dokonała Retzinger (1995), która mówi, że możemy wnioskować, że dana osoba odczuwa wstyd na podstawie zewnętrznych jego sygnałów. Tymi oznakami (poniżej szerzej omówione) są: werbalne zachowania, takie jak: kod werbalny i werbalne zachowania maskujące oraz oznaki parajęzykowe, takie jak wokalne (czynniki prozodyczne i paraprozodyczne) i wizualne sygnały.

    Wymienia się sześć kodów werbalnych dla wstydu. Bezpośredni sygnał, czyli zażenowanie, rozgoryczenie, zawstydzenie, upokorzenie. Będą to wypowiedzi wskazujące na czucie się odseparowanym od osób ważnych, znaczących. Osoba zawstydzona będzie czuć się wyalienowana, samotna, wyrzucona, odtrącona, odrzucona, a także może czuć się ofiarą ostracyzmu. Następny kod werbalny to wyrazy i wyrażenia mówiące o byciu emocjonalnie zranionym przez kogoś na przykład bycie ośmieszonym, upokorzonym, bycie nazwanym przez kogoś dziwacznym, dziwakiem czy głupim. Poza tym wyrażenia, które odsłaniają, kogoś, a także demaskują to, że ktoś nie spełnia oczekiwanego idealnego wizerunku, jest wybrakowany, niekompetentny, bezsilny, niezdolny, bezwartościowy, niemogący czegoś zrobić, obnażony, gorszy czy niepewny. Retzinger mówi też o nastawieniu społecznym, które nazywa niewygodami społeczno – emocjonalnymi, mogą to być roztrzęsienie, zdenerwowanie, niepokój czy napięcie. Ostatni kod werbalny to wyrażenia wskazujące na współuczestnictwo procesów myślowych, albo też brak zdenerwowania w sytuacjach emocjonalnych, czyli powściągliwość, obojętność, oszołomienie, pustka, nie zdawanie sobie sprawy, co się dzieje.

    Następną oznaką, że ktoś odczuwa wstyd są werbalne zachowania maskujące, których Retzinger (1995) wymienia aż osiem. Złagodzenie, czyli pokazanie czegoś mniej ostro i mniej boleśnie; umniejszanie znaczenia, aby dane zdarzenie nie przyciągało więcej uwagi. Abstrahowanie, czyli mówienie o czymś ogólnie, używając zwrotów jak: oni, to, a nie odnoszenie się do konkretnych zdarzeń czy ludzi. Wyparcie, ukrywanie uczucia albo szukanie racjonalnych wyjaśnień dla niego. Obrona, wyrażenia wypierające lub krytykujące i wyzywające (np. do wymiany zdań). Granie osoby niewzruszonej, udawanie tzw. twardziela w sytuacjach emocjonalnych (np. w sytuacji umówienia się na pierwszą randkę). Werbalne wycofanie, zmiany w zachowaniu werbalnym, krótkie wypowiedzi, długie milczenia. Oderwanie uwagi, poprzez zmiany tematów czy żartowanie. Projekcja, wypieranie doświadczeń jako swoich własnych i rzutowanie ich na inne osoby lub grupę. Wypełnienia, używanie takich zwrotów jak no wiesz, nie wiem, jako wtrącenia do wypowiedzi.

    Wymienia się takie oznaki wstydu jak czynniki parajęzykowe prozodyczne. Można wymienić zniżanie głosu tak, że wypowiedź staje się prawie niesłyszalna; na przykład na końcu wypowiedzi albo gdy wypowiedź dotyczy wstydliwego tematu, np. seksu. Niezdecydowanie, czyli omijanie wrażliwych tematów. Samodzielne przerywanie, zatrzymywanie się w połowie zdania, aby zmienić temat albo wprowadzić cenzurę. Przerwy, długie pauzy albo cisza; (normalna pauza trwa nie dłużej niż sekundę). Szybkie mówienie, ukrywanie uczucia przez natłok słów tak, że mowa staje się prawie niezrozumiała. Wyrazy, wypowiadane śmiejąc się (laughed words) pojawiające się w zakłopotaniu, maskujące wstyd, a także spięty śmiech.

    Identyfikując wstyd trzeba wymienić także cztery czynniki paraprozodyczne. Nieregularny rytm, urywana mowa łącznie z częstymi pauzami. Wypełnione pauzy, częste używanie przerywników takich jak: „uh”. Jąkanie, powtarzanie dźwięków, niepewna i niespójna mowa. Rozdrobnienie wypowiedzi, szybkie zmiany tematu, które mogą prowadzić do niezrozumienia treści.

    Retzinger (1995) wymienia trzy oznaki wizualne. Po pierwsze zachowania ukrywające, kiedy na przykład ręce zakrywają całą lub część twarzy, a także unikanie spojrzenia, spuszczenie i odwracanie wzroku. Po drugie czerwienienie się. I po trzecie regulacja, na przykład przygryzanie lub oblizywanie ust, przygryzanie języka, marszczenie czoła poziome lub pionowe, fałszywy śmiech lub inne zachowania maskujące, a także wiercenie się.

    Przytoczone czynniki identyfikacji wstydu pochodzą z gruntu amerykańskiego, nie można, więc zapomnieć o różnicach, jakie mogą wystąpić w identyfikowaniu wstydu w Polsce. Być może istnieje różnica między rozumieniem polskiego słowa wstyd i angielskiego shame, gdyż inny może być zakres tego pojęcia w obu językach. Mogą pojawiać się różnice w symptomach np. pod względem częstotliwości reagowania wymienionymi czynnikami. Jak pisze Wierzbicka (1999, s. 140): „w rzeczywistości nie ma terminów oznaczających emocje w różnych językach, które można by łatwo dopasować do siebie poprzez granice językowe i kulturowe: nie ma uniwersalnych pojęć emocji, wyrażających leksykalnie we wszystkich językach świata”.

    Jedną z oznak wizualnych wstydu jest czerwienieniem się, które jest najbardziej kojarzoną potocznie z tą emocją oznaką. Ponad 100 lat temu Karol Darwin (1872/1988) uznał rumieniec za najbardziej ludzki ze wszystkich rodzajów ekspresji, wspólny dla większości albo i wszystkich ras człowieka. Twarz, jak pisał Darwin, napełnia się krwią pod wpływem uczucia wstydu, rumieniec występuje przeważnie tylko na twarzy, szyi i górnej części klatki piersiowej, gdyż ludzie kierują uwagę umysłu częściej ku twarzy niż ku innym częściom ciała. Jako ruchy i gesty towarzyszące rumienieniu się wymienił: pragnienie ukrycia się, słaby wypływ łez, niespokojne ruchy oczu, zmieszanie umysłu, szybkie bicie serca i wzburzony oddech. Jak pisał Darwin, rumieniec towarzyszy takim stanom psychicznym jak wstyd, nieśmiałość i skromność, a przyczyną ich wszystkich jest samoświadomość (Darwin, 1872/1988). Rozwój nauk medycznych poszerzył tę wiedzę dodając, że rumieniec pojawia się w wyniku rozszerzenia małych naczyń krwionośnych, co zwiększa ilość krwi. Pod skórą twarzy znajduje się bardzo duża ilość naczyń krwionośnych, a naczynia te mogą przenieść więcej krwi niż znajdujące się w innych częściach ciała. Ponadto naczynia te zawierają neurochemiczne receptory kontrolujące rozszerzanie. Receptory te mogą powodować rozszerzenie się naczyń i większy przepływ krwi podczas pobudzenia autonomicznego układu nerwowego. Reakcja ta jest automatyczna i nie podlega naszej kontroli. Człowiek może rumienić się, nie zdając sobie z tego sprawy (por. Miller, 1999). Rumieniec jest charakterystyczny dla różnych sytuacji społecznych (także dla wstydu), kiedy stajemy się obiektami niechcianej uwagi ze strony innych.

    Zakończenie

    Można przypuszczać, że rodzimy się z predyspozycją do odczuwania wstydu, jednak uczymy się odczuwać tę emocję dopiero, gdy przekazane zostaną nam normy, zasady i wartości. Kiedy nasz wewnętrzny regulator zachowania będzie funkcjonować, według przyjętych przez nas zasad, wtedy pewne zachowania nasze lub czyjeś mogą wywołać w nas wstyd.

    Wstyd jest emocją uwarunkowaną kulturowo. W kulturach zachodnich jest rozumiany jako wewnętrzne odczucie hańby, zaś w tradycyjnych jest rozumiana tylko w kontekście relacji społecznych (por. Retzinger, 1995). Wstyd jest emocją negatywną, często pojawia się niespodziewanie, od nas samych zależy to czy będziemy chcieli go ukryć czy w ogóle będziemy umieli ukryć efekt jego oddziaływania (Keplinger, 1991), należy jednak zaznaczyć, że oznak fizjologicznych nie zawsze jesteśmy w stanie kontrolować. Od nas także zależy czy rozpoznamy zawstydzenie innych.

    Agata Blachnio (komentarze publicznie dostępne)
    ——————————————————————————–
    Autorka jest psychologiem, pracuje w Katedrze Psychologii Emocji i Motywacji KUL.

  14. Andrzej pisze:

    Zdrada, a wstydzenie się to jednak trochę inne kategorie. Proponuję pozostawić Piotra z jego zaparciem się Chrystusa oraz Judasza z jego zdradą.
    Moim zdaniem problemem współczesnych chrześcijan jest brak świadomości z jakim skarbem mamy o czynienia w osobie Chrystusa i jaką wartość stanowią Jego słowa i czyny. Współcześni Polacy z dumą przytaczają – np -wypowiedzi JP2, ale rzadko i jakby wstydliwie cytują Jezusa. A przecież te postaci dzieli przestrzeń jaka oddziela ucznia od Mistrza.

  15. ADA pisze:

    Wstydzić się można zdrady Chrystusa , a jeżeli to pociąga za sobą żal i skruchę w pokorze prowadzi do zbawienia, jeżeli zaś butność i pychę do zguby.

    DWIE ZDRADY (Mat. 27,3.4; Łuk. 22,54-62)

    Zarówno Piotr, jak i Judasz zgrzeszyli świadomie. Judasz powiedział: „Zgrzeszyłem, gdyż wydałem krew niewinną” (Mat. 27,4), a Piotr: „wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał” (Łuk. 22,62).

    Pismo Święte zdecydowanie podkreśla negatywne cechy Judasza. Nawet jego skrucha nie była szczera (Mat. 27,3). Celowo, z premedytacją, współdziałał ze złymi ludźmi, by zdradzić Jezusa i otwarcie Go wydał w ich ręce (Mar. 14,45; Jan 18,2.3). Tak więc zdrada Judasza zasadniczo różniła się od zaparcia się Piotra.

    Porównaj wersety mówiące o planowaniu przez Judasza zdrady ze słowami Piotra zapisanymi w Mat. 26,35: „Rzecze mu Piotr: Choćbym miał z tobą umrzeć, nie zaprę się ciebie”. Jaka różnica w postępowaniu Piotra i Judasza wobec Jezusa została uwidoczniona w tych tekstach?

    Jest oczywiste, że Piotr nigdy nie miał zamiaru zaprzeć się Chrystusa, jego zaparcie się było spontaniczne, dokonane pod wpływem strachu. W przeciwieństwie do tego w Piśmie Świętym mamy pokazane, że Judasz działał z premedytacją i według planu. Inaczej mówiąc, choć obaj postąpili źle i objawili słabe strony swoich charakterów, zawodząc przy tym swego Pana, jeden z nich uczynił to jednak celowo, podczas gdy drugi działał pod wpływem chwilowego impulsu.

    Czy różne motywy działania Piotra i Judasza pomagają nam wyjaśnić, dlaczego tak odmienne były ich losy?

    Podobnie jak Judasz, Piotr także objawiał pewne bardzo negatywne cechy charakteru. Przeklinał (Mat. 26,74), bywał gwałtowny (Jan 18,10) i tchórzliwy (Łuk. 22,57). Był również bardzo pewny siebie, przekonany o swojej sile i lojalności wobec Chrystusa. Jednak w pierwszej poważniejszej próbie zawiódł, i to sromotnie.

    Co powiedziałbyś komuś, kto jawnie i z premedytacją grzeszy przeciwko Panu, tak jak Judasz? W jaki sposób spróbowałbyś go przekonać, iż jego przypadek nie jest jeszcze całkiem beznadziejny? Podaj biblijne przykłady ludzi, którzy zgrzeszyli jawnie i z premedytacją, tak jak Judasz, a jednak znaleźli przebaczenie u Boga.

  16. hanna pisze:

    To krótkie zdanko (mojego drogiego pastora W.A.B.) zamieszczone przed dobrze znanym mi wersetem podziałało na mnie jak wiadro zimnej wody, postawiło na baczność i kazało pomyśleć o tragicznych skutkach takiego wstydu. Dziękuję.
    hanna

Skomentuj